Podsumowanie czytelnicze: ogólne

No i nadszedł czas na podsumowanie ogólne. Tym razem nie zamieszczam pełnej listy, bo w sumie nie ma po co, wszystko jest na goodreads (link trochę niżej), podzielę się jednak hajlajtami tak zwanymi 😉

Na przypomnienie: w zeszłym roku moje postanowienie na nowy rok brzmiało tak:

W przyszłym roku chciałabym: poznać jeszcze jakichś nowych autorów. Więcej literatury pięknej, chociaż jakieś dobre romansidła nie zmartwiłyby mnie. Chciałabym trochę wrócić do literatury young adult, która w tym roku – z wyjątkami – trochę mnie zawodziła.

Zupełnie nie wyszło! Mało mainstreamu, nie tak wiele YA. Były dobre romansidła, byli nowi autorzy (ale mniej niż w 2014). Niemniej jednak… jestem ostatecznie bardzo zadowolona. Moje średnie oceny były wyższe, moje zadowolenie z książek – głębsze, moja radość czytania i nabywania książek – ogromna.

Ogólnie: 127 pozycji, czyli drobna poprawa w porównaniu z zeszłym rokiem, choć mam wrażenie, że więcej było krótkich novellas wydanych osobno. Dotyczyło to zwłaszcza Cassandry Clare, która odcinała kupony dość agresywnie, a ja z przyzwyczajenia kolejne opowiadania czytałam (a trzeba było tylko te z Magnusem – tylko one miały sens, ręce i nogi). Stron trochę oficjalnie mniej niż w zeszłym roku, bo jakieś 38 tysięcy z groszami (choć tak naprawdę, to więcej – wczoraj wieczorem miałam na stanie dwie prawie skończone książki, które z przyczyn technicznych do tego spisu się nie wliczą).

Nawet bardziej niż zwykle czytałam wyłącznie po angielsku. Gdyby nie dwie przeczytano-przejrzane książki kucharskie, wywiad-rzeka z Agnieszką Graff i zasadniczo taki sobie zbiór esejów o Genderze Krytyki Politycznej, to byłabym na zerze. (Fragmenty jednej powieści czytałam w tłumaczeniu na polski, ale to tylko fragmenty.)

Prawie połowa moich lektur – 60 – kwalifikowała się jako science fiction & fantasy. Romansów było o połowę mniej, 33. W tym roku wyjątkowo słabo szły mi komiksy, mam ich za sobą tylko 8,  czego trochę żałuję – może nadrobię za rok czytając coś więcej niż tylko Sagę,  Lumberjanes i Wicked + Divine? Mainstreamowych lektur miałam za to w tym roku również bardzo zaskakująco mało. Czytałam Chimamandę Ngozi Adichie i jej świetną Americanah, trochę Shermana Alexiego, jednego Thomasa Kinga, klasykę w formie Mary McCarthy i to prawie na tyle, jeszcze tylko kilka by się zebrało. Trochę wstyd.

W tym roku, za wyjątkiem czerwca, który uczyniłam miesiącem nieczytania białych autorów, nie przyglądałam się w ogóle statystykom – temu, czy czytam autorów kobiety czy mężczyzn (zawsze prawie i tak kobiety), nie czy białych, LGBT i z wątkami LGBT czy nie. I mimo to nie było z tymi statystykami tak źle  – około 1/3 moich lektur to powieści autorów nie-białych (choć prawie w połowie to zasługa Sherry Thomas…), trochę więcej – z wątkami LGBT. Zobaczymy, jak wyjdzie w tym roku… Sherry Thomas i Courtney Milan mi już nie pomogą.

Poznałam ponad 25 nowych autorów. (Nie piszę, ilu dokładnie, bo nie jestem pewna a nie chcę sprawdzać w zakamarkach kilku czy może coś krótkiego wcześniej czytałam ;)). Spośród tych nowych nazwisk – najbardziej w pamięci zapadły mi (niespodzianka) Sherry Thomas, Jo Walton, Nicola Griffith, Naomi Novik, Noelle Stevenson (przeczytajcie jej Nimonę!) i Jacqueline Carey. Każda z nich była świetnym czytelniczym odkryciem i każdej z nich z przyjemnością przeczytam dalsze lektury.

Jeśli idzie o moje czytanie ilościowo – było bardzo nierówno. Maj to 17 książek, grudzień – 16 (choć kilka krótkich) za to wrzesień… tylko 6.

Wreszcie – 2015 to był rok, w którym najwięcej chyba książek kupowałam w ebookach. Ku własnemu zaskoczeniu widzę, że było ich… ponad 30! Nie licząc darmowych. Co prawda część z nich kosztowała po 2 dolary, ale mimo wszystko, jest to bardzo solidny wynik i zapewne w 2016 się nie powtórzy – kilkakrotnie kupiłam bowiem przecenione omnibusy cenionych przeze mnie autorek (N.K. Jemisin – The Inheritance Trilogy i Kate Elliott – cztery tomy Jaranu). Kupiłam więc na przykład obie nowe Courtney Milan, wszystkie tegoroczne Kate Elliott poza zbiorem opowiadań (a wydała w tym roku dwie powieści i dwa opowiadania…) i wszystkie nowe publikacje Jemisin (dwa x opowiadania i jedna powieść). Z „nowości” zaliczyłam też konkluzję cyklu w wykonaniu Ann Leckie (aż mi trochę wstyd, że jej nie uwzględniłam w poprzednich podsumowaniach – TRYLOGIA ANCILLARY ❤ ❤ ❤ <3). Miałam też pierwszy raz okazję kupić książkę (prozę – pozycji naukowych nie liczę) osoby znajomej mi osobiście. Kupiłam zatem powieść Megan Linden (pseudonim literacki) pod tytułem Serve & Protect – uroczy romans między dwoma mężczyznami – i świąteczny sequel do tegoż. Nawet nie wiecie (chyba, że sami wypróbowaliście!), jaka to radość, czytać książkę przyjaciółki 😀 („Can I interest you in buying a book guv?” ;D)

Plany na 2016:

Na GoodReads zaznaczyłam, że 75 książek, choć oczywiście jest to smętne minimum i chcę znacznie lepiej. 100 minimum.

Chciałabym też więcej beletrystyki 😦 Ale zobaczymy, jak to wyjdzie. Nie obiecuję. Mam tyle zaczętych cykli sff (a w niektórych pewnie ukażą się nowe tomy…) że szczerze wątpię w nagły renesans ambitnych powieści o Kanadzie. Chciałabym trochę więcej komiksów, chciałabym znaleźć nowych autorów, którzy zrobią na mnie duże wrażenie. Poczekamy. Zobaczymy.

Wymarzyłam sobie też nowe wyzwanie: Odkurzanie półki. Co kwartał chciałabym w ramach tego pomysłu sięgnąć po książkę, którą czytałam dawno temu i raczej mi się podobała, ale której a) nie pamiętam za dobrze, b) podejrzewam, że moje nowe podejście może być zupełnie inne. Możliwe, że zgłoszę się na bloga (i na goodreads) z prośbą o pomoc w dokonaniu tegoż wyboru. I zweryfikuję swoją dawną ocenę. Największe szanse mają książki dawniej lubianych przeze mnie autorów sff, na których re-czytanie zwykle żal mi czasu (bo tyle jest nieznanych mi książek!) a potem w sumie nie pamiętam, co się działo w Fionavarskim gobelinie ani czemu właśnie trzeci tom Douglasa Adamsa zapamiętałam, jako ulubiony. Więc w tym roku – spróbuję znaleźć trochę czasu na takie powroty. W 2015 jedyna nienowa książka, z którą się od nowa spotkałam to Mort, czytany oczywiście z okazji śmierci Terry’ego Pratchetta (najsmutniejszego wydarzenia literackiego roku). Mam nadzieję, że w 2016 takie smutne wydarzenia nie będą konieczne.

A w bonusie: Top 10 mojej lepszej połowy! Kolejność przypadkowa 🙂

Richelle Mead, Gameboard of the Gods
Jo Walton, My Real Children
Sherry Thomas, Beguiling the Beauty
Naomi Novik, Uprooted / Temeraire
N. K. Jemisin, The Fifth Season
Chimamanda Ngozi Adichie, Americanah
Kate Elliott, Black Wolves
Ann Leckie, Ancillary Justice trilogy
Jaqueline Carey, Phedre’s Trilogy
Adam Wajrak, Kuna za kaloryferem

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

wczesne podsumowanie część 2 – autorzy roku

W poprzednim wpisie podzieliłam się swoimi top 5 książkami. Nie całkiem nakłada się to jednak na moje najlepsze doświadczenia z autorami i ich całokształtem. Dlatego osoby wpis – pięcioro autorów pięć autorek,  które w tym roku maratonowałam (lub zaczęłam i będę kontynuować) i wiele cyklów, które zaczęłam i/lub skończyłam.

 Najwięcej książek autorstwa jednej osoby: tutaj niekwestionowaną zwyciężczynią jest Sherry Thomas. Przeczytałam 14 (sic!) książek jej autorstwa, i nawet jeśli kilka z nich było novellami, to zdecydowana większość… nie. Ponad 10% wszystkiego, co w tym roku czytałam. Nawet mnie to trochę zaskoczyło.

Sherry Thomas pisze romanse historyczne i powieści młodzieżowe. Jej klasycznych YA jeszcze nie wypróbowałam (coś trzeba zostawić na 2016), ale romanse przeczytałam wszystkie… łączenie z prequelami, novellami i tym podobnymi. Teraz mi żal i smutno.

Najbardziej polecam: Not Quite a Husband było bardzo seksowne i miało ciekawą fabułę. Private Arrangements miało bardzo dobrze wymyśloną fabułę i konflikt, ale było niemalże zbyt nieprzyjemne momentami. A The one in my heart to współczesna, bezpruderyjna i romantyczna baśń.

Drugą autorką roku jest bez wątpienia Kate Elliott. Za mną lektura siedmiu jej książek, w tym dwa opowiadania (novellowe prequele) i pięć powieści z czterech różnych cyklów. I jestem w trakcie kolejnej powieści, żeby nie było.

Choć nie były to może pojedynczo największe przeboje roku, jako całokształt zasługują one na wspomnienie. Za mną zatem pierwsze spotkanie ze starymi powieściami Elliott w należącym do gatunku epic fantasy cyklu Korona Gwiazd (przeczytane dwa tomy, trzeci w trakcie, reszta tomów gdzieś na poczcie), pierwszym tomem science-fictionowego Jaranu, prequelowy poemat związany z ukochanym moim Spiritwalkerem i lektura pierwszych tomów dwóch najnowszych – ciepłych jeszcze, bo dopiero co wydanych – cyklów autorki, YA-owego Court of Fives – retellingu Małych kobietek w realiach fantasy-egipsko-rzymskich i dorosłego Black Wolves, dzielącego świat z cyklem Crossroads. Jeśli się nie pogubiliście czytając, to gratuluję, a jeśli się pogubiliście, to idzcie przeczytać moje zeszłoroczne podsumowania i wpisy, albo od razu kupcie Crossroads i/lub Spiritwalkera, zakończone już cykle tej autorki. One są najwspanialsze (choć kto wie, te dwa nowe cykle mogą się też równie dobrze rozwinąć!)

Kolejną autorką roku jest świeżo odkryta przeze mnie Jacqueline Carey, autorka (już w sumie dość starego…) cyklu o Kushielu. Za mną lektura pierwszych dwóch trylogii – o Phedrze i o Imrielu. Ta bdsm-owa powieść epicko-fantastyczna z elementami romansu bardzo mnie zaskoczyła. Spodziewałam się wczesnych podróży w rejony 50 twarzy, a załapałam się na solidnie wymyślony świat, wartką powieść akcji z fabułą i seks pisany nie najgorzej. A przynajmniej tak jest w oryginale! Ku własnemu zaskoczeniu – połknęłam 6 tomów szybko i entuzjastycznie.

Courtney Milan to autorka roku drugi raz pod rząd, ale zasłużenie. Choć niestety wyszły tylko dwa jej teksty – pierwsze tomy dwóch rozpoczętych cyklów, Cyclone i Worth Saga, to i tak były to jedne z najbardziej oczekiwanych przeze mnie książek. Warto było – i współczesny romans w Trade Me i historyczny w Once Upon a Marquess zapewniły mi dużo radości i ciepła.

I rzutem na taśmę: Naomi Novik. Jej cykl o Temerairze podobał mi się bardzo, ale nie zapewniłby jej tutaj zapewne miejsca, gdyby nie znakomite, inspirowane polskim folklorem Uprooted / Wybrana. Za mną zatem 3 tomy cyklu o smokach (który jest bardzo fajny, ale nie całkiem w moim guście) i Uprooted, a także spotkanie z autorką na Coperniconie, gdzie Novik usiłowała mnie zaatakować drzwiami do łazienki (żart, żart, ale też mój główny claim to fame!) Jej książki są bardzo warte przeczytania.

Podsumowując, czytałam takie oto cykle, głównie fantasy, ale są też science fiction i romanse (podkreślenia = polecenia):

Holly Black i Cassandra Clare:
Magisterium – tom 2, The Copper Gauntlet

Octavia Butler:
Earthseed – tom 1 i 2

Jacqueline Carey:
Phedre’s Trilogy – całość
Imriel’s Trilogy – całość.

Kate Elliott:
The Black Wolves Trilogy – tom 1
Court of Fives – tom 1 i 0.5
(Riders of) Jaran – tom 1
The Crown of Stars – tom 1, 2 i 3 w trakcie

N.K. Jemisin:
The Broken Earth – tom 1, The Fifth Season 

Ellen Kushner i inni:
Tremontaine – odcinki (!) 1, 2 i 3

Ann Leckie:
Imperial Radch – tom 3 i ostatni, Ancillary Mercy 

Rose Lerner:
Lively St. Lemeston – tom 1 i 2

Richelle Mead:
Age of X – tom 1 i 2

Courtney Milan:
The Worth Saga – tom 1, Once Upon a Marquess
Cyclone – 
tom 1, Trade Me

Naomi Novik:
Temeraire: tom 1, 2 i 3

Maggie Stiefvater:
The Raven Cycle – 1, 2 i 3 z 4. Tom 4 dopiero się ukaże.

Sherry Thomas:
The Heart of Blade Duology – tom 1 i 2
The Marsdens
The London Trilogy
The Fitzhugh Trilogy

 

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Wczesne podsumowanie 2015 (część 1)

Do końca roku jeszcze całe 10 dni (licząc dziś) więc ze trzy książki pewnie jeszcze da się wrzucić na ruszt, ale tymczasem postanowiłam spisać chociaż wstępne podsumowanie. Na liczby czas przyjdzie w styczniu, a na razie: topy, best ofy, takie tam.

Czy jestem z roku czytelniczego zadowolona? Kategorycznie tak. Co prawda nie był to rok bogaty w rewelacyjne odkrycia jeśli idzie o literaturę wysoką, za to naprawdę dobry jeśli idzie o literaturę popularną. A to też radość.

Dzisiejszy wpis to Top 5 powieści:

23168761

Jo Walton, My Real Children – wspaniale napisana powieść łącząca wszystko co najlepsze w powieści obyczajowej, science-fiction, literaturze tradycyjnej i postmodernistycznej. Dwie alternatywne historie życia Patricii, dwie przeszłości prowadzące do odmiennych lecz podobnych przyszłości. Jeśli komuś podobało się Life After Life Kate Atkinson, to My Real Children to też lektura obowiązkowa. Niedawno ukazała się też po polsku.

 

25194939N.K.Jemisin, The Fifth Season – to pierwszy tom nowej trylogii fantasy jednej z najbardziej poważanych autorek gatunku z nowych pokoleń. Jemisin plecie historię o świecie, w którym „końce świata” następują często, ale ten najnowszy może być naprawdę ostatni. Do tego postaci wielowymiarowe, świetnie napisana fabuła, znakomite tempo akcji, piękny styl i w rezultacie – tak bardzo niecierpliwie czekam na drugi tom!

 

23533039Ann Leckie, Ancillary Mercy, czyli zakończenie świetnego i bardzo szeroko nagrodzonego cyklu space opera debiutującej amerykańskiej pisarki. Nie ma sensu zachęcać do lektury zakończenia, powiem więc tylko, że jeśli ktoś lubi a) Mass Effect, b) Temeraire’a, c) space operę w ogóle, to można popędzić do księgarni w ciemno. Też już ukazało się polskie tłumaczenie przynajmniej pierwszego tomu. Ja doceniłam za subtelne poczucie humoru, świetne przedstawienie odmiennych świadomości istot innych niż ludzie i wreszcie – znakomite zakończenie. (Ostatecznie namówiłam do lektury Żonę i oczywiście była zachwycona, a ona science fiction nie czyta prawie w ogóle, z  zasady. Więc polecenie jest podwójne!)

 

23566506Courtney Milan, Trade Me – dla mnie to w sumie swoista odmiana, bo z reguły „współczesnych” romansów nie czytuję, ale kupiłam w ciemno z uwagi na autorkę i się nie zawiodłam. Trochę dziwnie mi z czytaniem książki o miliarderze, ale postaci były świetne, dialogi czytało się wspaniale, no i nie dało się nie zaangażować. Tego chcę od romansów. A do tego autorka zmieniła w międzyczasie okładkę z brzydkiej, która mi się nie podobała, na ładną, więc sam zysk.

 

23199431I ostatnia w top 5, Sarah Rees Brennan i jej Turn of the Story, jej własne podejście do historii o zwykłym chłopcu trafiającym do magicznej szkoły. Myślisz, że wiesz, co to znaczy, ale nie wiesz. Tak zabawnej, wzruszającej i bezpretensjonalnej powieści nie czytałam od dawna. Śledzę poczynania tej pisarki od czasu, gdy była jeszcze w fandomie i ta powieść spełniła wszystkie moje nadzieje. (Jej cykle też są fajne. Ale to było to, genialne to.)

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że powieść nie została opublikowana w tradycyjnym obiegu, tylko na blogu autorki i tam można ją legalnie i za darmo przeczytać.

Nagrody pocieszenia: Americanah Chimamandy Ngozi Adichie, Court of Fives Kate Elliott, Mary McCarthy i jej The Group, Sherry Thomas i The One in My Heart na spółkę z Private Arrangements / Not Quite a Husband, Naomi Novik i jej cudowne Uprooted oraz Nicola Griffith i historyczne Hild.

A w najbliższych dniach: podsumowanie moich przygód z cyklami w tym roku.

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarzy

Maj, czerwiec

Ostatnio odezwałam się w kwietniu, dawno dawno temu. W międzyczasie książkowo co nieco zrobiłam – skończyłam wyzwanie 52/52 (choć było ciężko z ostatnią kategorią – adaptacją i ostatecznie potraktowałam ją chyba bardzo szeroko… teraz bym zrobiła powtórkę z Bechdel i tyle, ha).

Dzisiaj jestem tak przegrzana, że nie mam siły nic robić, pomyślałam więc, że chociaż krótki wpisik wrzucę. Jestem też tak zmęczona upałem, że wpis będzie bez obrazków 😉

Ale maj i czerwiec nie były takie złe. Zrobiłam dwa miniwyzwania – w maju czytałam prawie wyłącznie książki niebiałych pisarzy (na początku skończyłam zbiór opowiadań, a potem przeczytałam dziewięć (tak, 9) romansideł Sherry Thomas (całkiem niezłych swoją drogą), dobry zbiór opowiadań Shermana Alexiego, novellę Zen Cho (niestety, lada 20te dalej do mnie nie przemawiają do końca), prawie że ostatnią nieznaną mi powieść Octavii Butler, Parable of the Talents (:( czemu zmarła tak młodo :(), bardzo zachwalaną powieść Sofii Samatar, A Stranger in Olondria (która niestety mnie się aż tak nie podobała – była niezła, ale nie mój klimat, pełna recenzja na goodreads). Potem skompletowałam sobie znajomość z Oyeyemi czyli przeczytałam Opposite House, zapoznałam się z popkulturowymi esejami Roxane Gay („złej feministki”) i poprawiłam dużo bardziej do mnie trafiającą bell hooks i jej Outlaw Culture.

Całość – 17 książek! – nawet przy 9 romansidłach była wynikiem bardzo zadowalającym.

W czerwcu postanowiłam wypróbować kolejne wyzwanie i tym razem nie poszło tak pięknie. Zabrałam się za polecanki – książki polecane przez blogi, które śledzę, albo pisarzy, których byłam ciekawa. Przeczytałam w rezultacie tylko pięć powieści (i jedno opowiadanie Cassandry Clare poza kategorią). Były to: Mary Robinette Kowal, Shades of Milk and Honey – dość klimatyczne, ale bez mocnej fabuły, wariacja na temat Austen z dodatkiem magii. Strzałem w dziesiątkę (ale też powodem dla mojej małej liczby książek) była ambitna i wciągająca Nicola Griffith i jej Hild – historyczna powieść o kobietach (pełna recenzja na goodreads). Bardzo podobała mi się też inspirowana polskimi klimatami powieść amerykańskiej autorki polskiego pochodzenia, Naomi Novik, Uprooted. A potem doczytałam zbiór queerowych interpretacji bajek autorstwa Emmy Donoghue, Kissing the Witch, a na koniec zabrałam się za wczesną i do tego sf Kate Elliott, Jaran – całkiem niezłą, ale nie zachwycającą tak bardzo, jak jej najnowsze cykle. Ostatecznie przeczytałam tylko 6 książek, ale byłam dość zadowolona z ich jakości.

Ale na lipcowe wyzwanie pomysłu nie mam 😉 Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarzy

kwietniowe varia

I znowu zapadłam się pod ziemię. Skończyłam trudny okres w pracy, zaczęłam okres mniej intensywny (ale który poświęcić muszę na inne zawodowe sprawy), niemniej jednak – co nieco czytałam.

Nadróbmy zatem zaległości: czas na krótkie sprawozdanie 😉

Do tej pory przeczytałam w tym roku 29 książek (słabo, zwłaszcza, że całkiem sporo z tego to były komiksy albo krótkie novelle), a co do jakości tym bardziej muszę przyznać, że raczej cienko, cienko. Pozytywnie odnotowałam:

okładki

Justine Larbalestier, Razorhurst: niby YA, ale nie takie znowu young. 1932 rok, Sydney, walki gangów a pomiędzy nimi dwie małoletnie bohaterki. Jedna z nich jest dzieckiem ulicy i widzi duchy. Druga to szesnastoletnia prostytutka, najlepsza w swoim fachu. Praktycznie całość akcji (poza flashbackami i epilogiem) rozgrywa się podczas jednego dnia. Świetna fabuła i obraz miejsca i czasu, ciekawie napisane bohaterki i relacja pomiędzy nimi.

The Group, Mary McCarthy – lektura trochę niesamowita. Napisana w latach 50-tych i wydana w 60-tych książka o latach 30-tych, której bohaterkami jest grono absolwentek kobiecego college’u. Akcja tej powieści o mocnym socjologicznym zwrocie pokazuje przemiany obyczajowe (antykoncepcja, seks przedmałżeński i pozamałżeński, karmienie piersią, homoseksualność, przemoc) ale też kobiecą psychikę. Czytałyśmy razem z Żoną i byłyśmy bardzo pod wrażeniem. Powieść odważniejsza niż wiele współczesnej literatury.

Naomi Klein This Changes Everything, zrecenzowana przeze mnie na goodreads.

Trade Me autorstwa mojej ulubionej romansopisarki Courtney Milan, też na goodreads.

Pewną radość sprawiła mi też lektura komiksu Unwritten (tą częścią świeżo zakończonego!), dwóch części cyklu Age of X Richelle Mead (bardzo przyzwoita literatura rozrywkowa bez pretensji do bycia czymś innym), ciekawego i czasami strasznego zbioru opowiadań Kelly Link Magic for Beginners, Nnedi Okorafor i jej Lagoon (które było jednak bardziej ciekawe niż przypadające mi do gustu – doceniam, że było dobre, ale nie do końca do mnie trafiło) Three Day Road Josepha Boydena (podobnie), Parable of the Seeker Octavii Butler (świetnej jak zawsze, ale robiącej na mnie nieco mniejsze wrażenie niż niektóre inne jej powieści) i czytanego z okazji śmierci Terry’ego Pratchetta Morta (ale to była kolejna lektura, więc inaczej ciut kwalifikuję) oraz Thomasa Kinga Truth and Bright Water, która nie miała do końca kompleksowości jego późniejszych powieści, ale była ciekawa i dowcipna i bardzo przejmująca.

Mam nadzieję, że teraz będzie jednak lepiej – przede mną nowa powieść Elizabeth Wein (tej od Code Name Verity), tegoroczna zwyciężczyni James Tiptree Jr. Award czyli My Real Children Jo Walton i wiele innych ciekawych rzeczy. No i kończę właśnie 52/52 – zostały mi tylko kategorie „wypada przeczytać” (którą załatwię Derridą, to ma sens w mojej pracy) i „adaptacja” (i tutaj jestem zgubiona zupełnie, może ktoś ma rekomendację?)

A teraz znikam, mam nadzieję, że na mniej niż kwartał.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

…odezwę się pewnie w grudniu – smutne, ale prawdziwe

Ileż tu pajęczyn 😉

Listopad minął mi pod znakiem pisania – tylko nie były to wpisy na bloga. Zamiast tego napisałam wraz z Żoną NaNo! Pewnie dam znać, jak projekt osiągnie następne stadia rozwoju, tymczasem – napisałyśmy romansidło. Prawie 100 tyś słów. Tytuł na chwilę obecną to Project: Synchrony i jest to kampusowy romans poliamoryczny (f/f/m), a przynajmniej trójkątny, który docelowo chcemy self-publish (oczywiście po angielsku). Ale to jak go zredagujemy, a pracy przed nami sporo.

Ale dość już wtrętów osobistych i wymówek. Poza pracowitą pracą od książek (a właściwie od blogowania o nich) odciągały mnie też rozrywki rodzinne, więcej pracy i gra komputerowa (Dragon Age: Inquisition, oskarżam cię!). Ale na koniec roku wypada wrzucić podsumowanie (zresztą podsumowania, jak blog wskazuje, lubię najbardziej) – oto zatem 2014 w książkach. (Pełna lista na końcu, podsumowanie na górze.)

1) To był rok mniej literacko udany niż zeszły, i to zarówno jakościowo jak i ilościowo. W zeszłym roku przeczytałam ~45 tysięcy stron, w tym miałam celować w 40 i dobiłam mniej niż 39. Dalej całkiem niezła statystyka, ale mogło – miało – być znacznie lepiej. Książek przeczytałam 126, ale część z nich były to formy krótkie. Czytałam też trochę więcej romansideł, trochę mniej literatury pięknej i młodzieżowej.

2) Statystycznie:

a) 17 książek pisanych przez mężczyzn lub pozbawionych autora. 109 pisanych przez kobiety. (Trochę się zdziwiłam, widać za mało Westerfelda!)
b) 50 książek pisanych przez autorów nie-białych.
c) 13 książek po polsku, w tym 8 – polskich autorów.
d) Ponad 40 nowych autorów – no, głównie autorek 😉 – z których kilkoro zrobiło na mnie duże wrażenie i będę chciała do nich wracać.
e) Bodajże 14 różnych krajów, z których pochodziły czytane książki – choć trudno mi się to liczyło, bo byli autorzy emigranccy, i czy ich liczyć jako kraj pochodzenia, czy jako kraj zamieszkania? A może oba? Przewaga jak zwykle – USA, potem Wielka Brytania,
f) Najwięcej tekstów, bo aż 17, przeczytałam w tym roku Courtney Milan. Nie jest to specjalne zaskoczenie – zdziwiło mnie tylko, że zaczęłam ją czytać w tym roku, wydawało mi się, że w ubiegłym. Ale nie, więc na ten rok przypada jej tetralogia, trylogia i debiutancka dylogia, a także kilka opowiadań i novelli – przebiłam się przez cały jej katalog i teraz czekać muszę na nowe powieści (na szczęście w przyszłym roku powinny wyjść przynajmniej dwie, i może do tego jakaś krótka proza). Poza tym – cztery książki Octavii Butler, Kate Elliott i Marjane Satrapi, oraz trzy książki Elizabeth Wein,  i (wstyd największy) Diany Gabaldon.
g) Tylko 10 zbiorów opowiadań. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku to poprawię.

3) Jeśli idzie o listy najulubieńszych & najbardziej polecanych książek, byłyby to:
Pierwsza trójka czwórka:
Ann Leckie, Ancillary Justice / Ancillary Sword (tomy 1 i 2 trylogii)
Karen Joy Fowler, We Are All Completely Beside Ourselves
Sarah Rees Brennan, Unmade (tom 3 trylogii)
Courtney Milan, cykl Brothers Sinister (a w szczególności tom 4, The Suffragette Scandal)

Co ciekawe, aż trzy z czterech pozycji należały do nowych autorek, pierwszy raz czytanych w 2014. Może przesadzam z narzekaniem na ten rok?
Dziesiątkę dopełniłyby zaś:
Elizabeth Wein, The Lion Hunters (tomy 3-5) – wyróżnione już w zeszłym roku, wahałam się, czy nie powinny trafić do pierwszej piątki, ale uznajmy, że zeszłoroczna lista je wystarczająco chwali.
Helen Oyeyemi, Boy, Snow, Bird – z zastrzeżeniem, bo zwrot akcji z zakończenia był bardzo problematyczny.
Kate Elliott, Traitor’s Gate – w zasadzie cała trylogia (Crossroads) była niezła, ale zakończenie było najlepsze.
Sarah Waters, The Paying Guests – swoje myśli bardziej szczegółowo już opisałam, ale rok z nową powieścią Waters jest zawsze ciut lepszy, niż bez.
Margaret Atwood, Stone Mattress – jak to Atwood, bardzo dobry zbiór opowiadań, które łączy trochę eksperyment z formami i gatunkami, a trochę – wiek postaci, który ponownie jest raczej starszy niż młodszy. Ciekawe przemyślenia na temat przemijania, „zbędności” i ludzkich relacji. Znowu, jak to u Atwood.
Virginia Woolf, A Room of One’s Own – olśnienie końca roku i w sumie jedyny tekst, który otrzymał ode mnie pięć gwiazdek na goodreads. Zwykle nie lubię skupiać się na klasyce w swoich podsumowaniach (Woolf jaka jest każdy widzi), ale tutaj autorce udało się mnie zaskoczyć pozytywnie i zatrzeć mniej zadowolone wrażenia po Orlando. Wywód Woolf zasługuje na pełną uwagę 80+ lat później, a to, co napisała o relacjach między kobietami i ich braku w literaturze wydaje się już nie tak prawdziwe, ale na pewnym poziomie – wciąż aktualne.

Ulubionymi komiksami / powieściami graficznymi były w tym roku:
Emily Carroll, Through the Woods – rewelacyjny horror, choć trochę szkodzi mu moim zdaniem rozstawienie tekstów w zbiorze, bo pierwsze opowiadanie było dla mnie najlepsze (najbardziej straszne w znaczeniu creepy).
Marjane Satrapi, Persepolis – znowu klasyka komiksu, wszyscy chyba wiedzą, o co chodzi. Tak dobre, jak zapowiadali.
Alison Bechdel, Are You My Mother? – trochę moim zdaniem słabsze od pierwszego memoiru autorki (bo skupione na psychoanalizie a nie literaturze) ale w dalszym ciągu poruszające, odważne i szczere.

W przyszłym roku chciałabym: poznać jeszcze jakichś nowych autorów. Więcej literatury pięknej, chociaż jakieś dobre romansidła nie zmartwiłyby mnie. Chciałabym trochę wrócić do literatury young adult, która w tym roku – z wyjątkami – trochę mnie zawodziła.

Statystycznie chyba nie będę zaczynała od jakichś wielkich wyzwań, choć 100 książek to moje coroczne minimum. Więcej książek polskich i może non-fiction, no i skończyć 52/52 (jestem ciut do tyłu, ale nie tragicznie, po prostu jedną książkę (wywiad-rzekę z Agnieszką Graff) mam zaczętą-nie-skończoną, bo była zbyt ciężka, żeby pociągami wozić 😉

A jako bonus, zmusiłam namówiłam Żonę, żeby wybrała własne top 10. Oczywiście w ramach protestu wybrała tylko dziewięć. Kolejność alfabetyczna. Listę w pełni popieram (jest chyba nawet ciekawsza niż moja…)!

Chimamanda Ngozi Adichie, Half of a yellow sun
Kate Atkinson, Life after life
Emily Carroll, Through the woods
Jacek Dehnel, Lala
Lena Dunham, Not that kind of girl
Kate Elliott, Cold magic
Karen Joy Fowler, We are all completely beside ourselves
Barbara Kingsolver, Steven L. Hopp i Camille Kingsolver, Animal, vegetable, miracle: A year of food life
Courtney Milan, The suffragette scandal

A macie może linki do jakichś fajnych list najlepszych książek z 2014? 😀 Jak tak, to mile widziane w komentarzach :>


Pełna lista moich lektur zaś poniżej. Niestety, miejscami pisałam np. czy to część cyklu, a miejscami nie. Trudno, dziś już nie zdążę uzupełnić.

Styczeń

1. Dia Reeves, Slice of Cherry
2. Kate Elliott, The Secret Journal of Beatrice Hassi Barahal
3. Kaoru Mori, A Bride’s Story vol. 1
4. Weyodi Squid, The Monster Bride
5. Libba Bray, Going Bovine
6. Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
7. Elizabeth Wein, The Sunbird (The Lion Hunters #3)
8. Elizabeth Wein, The Lion Hunter (The Lion Hunters #4)
9. Elizabeth Wein, The Empty Kingdom (The Lion Hunters #5)
10. Marjane Satrapi, Persepolis vol. 1-2
11. Brian K. Vaughan, Saga vol. 3

Luty

12. Zadie Smith, Moonlit Landscape with Bridge
13. Ann Leckie, Ancillary Justice
14. Courtney Milan, Unlocked
15. Marjane Satrapi, Persepolis vol. 3-4
16. Barbara Ehrenreich, Bright-Sided. How the Relentless Promotion of Positive Thinking Has Undermined America
17. Courtney Milan, The Governess Affair (Brothers Sinister #0.5)
18. Courtney Milan, The Duchess War (Brothers Sinister #1)
19. Elizabeth C. Dunn, Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy.
20. Anna Czerwińska et al. (red) Kobiety na zielonej wyspie. Kryzys w Polsce z perspektywy gender.
21. Zadie Smith (red.) The Book of Other People
22. Courtney Milan, The Heiress Effect
23. Alice Walker, In Love & Trouble: Stories of Black Women
24. Gail Carriger, Etiquette and Espionage
25. Sarah McCarry, All Our Pretty Songs

Marzec

26. Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
27. Leigh Bardugo, Shadow and Bone
28. Sue Monk Kidd, The Invention of Wings
29. Helen Oyeyemi, Boy, Snow, Bird
30. Courtney Milan, The Countess Conspiracy
31. Cassandra Clare, The Course of True Love (and First Dates) (Magnus Bane #10)
32. Eva Stachniak The Winter Palace
33. Holly Black, The Coldest Girl in Coldtown
34. Jhumpa Lahiri, The Lowland
35. Su Tong, Zawieście czerwone latarnie

Kwiecień

36. Jonathan Safran Foer, Eating Animals
37. Karen Joy Fowler, We Are All Completely Beside Ourselves
38. David Foster Wallace, Girl with Curious Hair
39. Ha-Joon Chang, 23 Things They Don’t Tell You About Capitalism
40. Courtney Milan, The Lady Always Wins
41. Dionne Brand, At the Full and Change of the Moon
42. Alison Bechdel, Are You My Mother?
43. Margaret Atwood, Negotiating with the Dead
44. Elizabeth Gilbert, The Signature of All Things
45. Sofia Samatar, Selkie Stories Are for Losers [short]
46. Courtney Milan, Unveiled [Turner #1]
47. Courtney Milan, Birthday Gift [Turner #1.5][short]
48. Courtney Milan, Out of the Frying Pan [Turner #2.5] [short]
49. Aneta Jadowska, Wszystko zostaje w rodzinie [Dora Wilk #4]
50. Louise Erdrich, The Round House
51. J. Jack Halberstam, The Queer Art Of Failure

Maj

52. Susan J. Douglas, The Rise of Enlightened Sexism. How Pop Culture Took Us from Girl Power to Girls Gone Wild.
53. Michael Chabon, The Amazing Adventures of Kavalier and Clay
54. Octavia Butler, Wild Seed
55. Susan Okin, Is Multiculturalism Bad for Women?
56. Meredith Duran, A Lady’s Lesson in Scandal
57. Renata Salecl, Choice
58. Jacek Dehnel, Lala
59. Octavia Butler, Mind of My Mind

Czerwiec

60. Kate Elliott, Spirit Gate (Crossroads #1)
61. Agnieszka Graff, Matka Feministka
62. Aleksandra Derra, Kobiety (w) Nauce
63. Kate Elliott, Shadow Gate (Crossroads #2)
64. Cassandra Clare, City of Heavenly Fire (TMI #6)
65. Mike Carey, The Unwritten: Apocalypse #10
66. Nnedi Okorafor, Who Fears Death
67. Octavia Butler, Clay’s Ark (Patternmaster #3)
68. Kate Elliott, Traitor’s Gate (Crossroads #3)

Lipiec

69. Octavia Butler, The Patternmaster (Patternmaster #4)
70. Anne Enright, Taking Pictures
71. Aneta Jadowska, Egzorcyzmy Dory Wilk (Dora Wilk #5)
72. Cordelia Fine, Delusions of Gender. How Our Minds, Society and Neurosexism Create Difference.
73. Courtney Milan, The Suffragette Scandal
74. Courtney Milan, A Kiss for Midwinter
75. Courtney Milan, Unclaimed
76. Courtney Milan, Unraveled
77. Maxine Hong Kingston, The Woman Warrior
78. Dia Reeves, Bleeding Violet
79. Tansy Rayner Roberts, Power and Majesty

Sierpień

80. Frances Hardinge, Cuckoo Song
81. Harald Welzer, Wojny klimatyczne
82. Jean M. Auel, The Valley of Horses
83. Courtney Milan, Proof by Seduction
84. Courtney Milan, The Wicked Gift
85. Courtney Milan, Talk Sweetly to Me
86. Diana Gabaldon, The Outlander

Wrzesień

87. Masterchef Cookery Course
88. Diana Gabaldon, Dragonfly in Amber
89. Sarah Waters, The Paying Guests
90. Eileen Chang, Czerwona róża, biała róża
91. Armistead Maupin, Tales of the City
92. Octavia Butler, Unexpected Stories
93. Sarah Rees Brennan, The Night After I Lost You
94. Diana Gabaldon, Voyager
95. Sarah Rees Brennan, Unmade
96. Kelly Sue DeConnick, Pretty Deadly vol. 1: The Shrike
97. Betty Friedan, The Feminine Mystique

Październik

98. Natasha Walter, Living Dolls. The Return of Sexism.
99. Lena Dunham, Not That Kind of Girl
100. S.L. Huang, Hunting Monsters
101. Ann Leckie, Ancillary Sword
102. Scott Westerfeld, Afterworlds
103. Tessa Dare, How to Catch a Wild Viscount
104. Barbara Kingsolver, Flight Behaviour

Listopad

105. Paul Fussell, The Great War and Modern Memory
106. Michał Wójcik, Mrs Yaga
107. Holly Black & Cassandra Clare, The Iron Trial
108. Rose Lerner, A Lily Among Thorns
109. Brian K. Vaughan, Saga vol. 4
110. Robin LaFevers, Mortal Heart
111. Lemony Snicket, The Ersatz Elevator
112. Octavia Cade, The Mussel Eater
113. Marissa Meyer, Cinder

Grudzień

114. Jeannie Lin, Gunpowder Alchemy
115. Kate Hall, The Astronomer Who Met the North Wind
116. Courtney Milan, Trial by Desire
117. Aneta Jadowska, Na wojnie nie ma niewinnych
118. Amy Poehler, Yes Please
119. Marjane Satrapi, Chicken with Plums
120. Katarzyna Marak, Japanese and American Horror
121. Catherine F. King, The 99th Bride
122. Karen Joy Fowler, What I Didn’t See
123. Margaret Atwood, Stone Mattress. Nine Tales
124. Marjane Satrapi, Embroideries
125. Virginia Woolf, A Room of One’s Own
126. Emily Carroll, Through the Woods

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Podsumowanie październikowe

Będzie bardzo krótkie, bo – jak się może domyślacie z miesięcznego milczenia – jestem okropnie zajęta.

Dopadł mnie szereg spraw – począwszy od pracy (bardzo intensywnej i na kilku frontach – miałam nic poza główną pracą nie robić, a tu jedno zlecenie i drugie zlecenie i żal powiedzieć nie nawet nie za wielkim pieniądzom), poprzez rodzinne sprawy, aż po nowy projekt, o którym nic nie powiem, żeby nie zapeszyć ;>

Ale cośtam w październiku przeczytałam. Dużo książek rozgrzebałam. Wygrałam śliczną nową Naomi Klein, This Changes Everything.

Przeczytałam tylko sześć książek (w tym dwie novelle) i jest to najsłabszy wynik roku – i w rezultacie pierwszy raz jestem do tyłu z GoodReadsowym wyzwaniem.

Książki przeczytane to:

98. Natasha Walter, Living Dolls. The Return of Sexism.
99. Lena Dunham, Not That Kind of Girl
100. S.L. Huang, Hunting Monsters
101. Ann Leckie, Ancillary Sword
102. Scott Westerfeld, Afterworlds
103. Tessa Dare, How to Catch a Wild Viscount

A zatem: jedna książka popularnonaukowa, jeden femoir, jedna novella fantasy, jedna novella romansidło, jedna świetna powieść science-fiction (space opera konkretniej) i jedna powieść fantastyczno-realistyczna YA (bo szkatułkowa, na jednym poziomie realistyczna, a wewnątrz – paranormal romance).

Ulubioną książką miesiaca – bez wątpienia Ann Leckie. Kupiona przepremierowo i nie zawiodła. Bardzo podobał mi się też Scott Westerfeld (wciągający jak zawsze) i Lena Dunham (z którą im więcej mam kontaktu, tym bardziej ją lubię).

Najsłabsza była Tessa Dare, ale to po prostu potrzebowałam czegoś lekkiego do pociągu i tę funkcję spełniła.

W listopadzie… chciałabym nadrobić zaległości książkowe, ale jak z tym będzie to raczej się nie nastawiam pozytywnie. Zobaczymy. Jak wspomniałam, mam chyba z pięć książek zaczętych i dobrze byłoby chociaż część z nich pokończyć zamiast rzucać się w coraz nowe. I muszę nadrobić swoje 52.

I z tą myślą wracam na blogowy odwyk, odezwę się pewnie w grudniu, może od razu z recenzją Scotta Westerfelda.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz