niespodziewane zakupy

Po bardzo długim czasie wybrałyśmy się wreszcie z Żoną w odwiedziny poza miasto. Moja licealna przyjaciółka od ponad pół roku mieszka już w ościennym mieście (godzina pociągiem), ale zgranie terminów okazywało się zadaniem przekraczającym nasze siły, aż wreszcie udało się 1 maja.

Wracałyśmy wieczorem, oczywiście pesymistycznie dając sobie zbyt szeroki margines, wylądowałyśmy więc na dworcu z pół godziny zapasu. Pytanie, co z tym czasem zrobimy, okazało się zbędne, bo otwarta była dworcowa tania książka.

Chciałabym tu zaznaczyć, że książki w języku polskim kupuję niestety rzadko. Po pierwsze, czytam głównie literaturę anglojęzyczną, a skoro mogę oryginał, to wolę oryginał – boję się czytania tłumaczenia z ołówkiem w ręce i nie chcę pełnych niedowierzania okrzyków „to był idiom, to wcale tego nie znaczy!” Po drugie, kupowanie książek po angielsku nawet z dostawą wychodzi mi z reguły taniej… Po trzecie, rzeczy, na które mam ochotę, często wcale po polsku nie ma.

zakupy

Tym większe zdumienie – i moje i żony – gdy okazało się, że księgarnia oferuje kilka książek typu „highly relevant to our interests” czyli takich, na które musimy się skusić.

 

 

Książka dla Żony:

Ewa Stachniak, Konieczne kłamstwa, 2004 [2000]. Tłum. Katarzyna Bogucka-Krenz. Wydawnictwo Twój Styl. Żona interesuje się literaturą kanadyjską i tę książkę już czytała, nawet i po polsku i po angielsku, ale do kolekcji Canadiana nam pasuje także posiadać, zwłaszcza gdy tanio 🙂 Jak można się domyślić po nazwisku, autorka jest polską emigrantką, piszącą o Wrocławiu i Kanadzie, historii i (jak każdy dziś) tożsamości. Co ciekawe, książka nie zrobiła chyba specjalnej furory poza światem akademickim, gdzie przeczytali ją zainteresowani tematem, natomiast nowsze powieści Stachniak, a zwłaszcza Pałac zimowy o Katarzynie Wielkiej, cieszą się wielkim wydawniczym sukcesem. Jeszcze nic Stachniak nie czytałam, ale większą ochotę małabym na Katarzynę Wielką niż na powojenny Wrocław.

A dla nas obu:

Margaret Atwood, Dług. Rozrachunek z ciemną stroną bogactwa, 2010 [2008]. Tłum. Tomasz Macios. Wydawnictwo Znak. To z kolei ja czytałam już po angielsku. Lubię Atwood (choć daleko jej do tytułu mojej ulubionej kanadyjskiej pisarki) i interesują mnie czasem takie jej rozważania socjologiczno-ekonomiczno-etyczno-teoretyczne bardziej niż jej powieści (których jest wiele i można się przejeść). Dług napisany jest z charakterystyczną dla Atwood przekorą i poczuciem humoru, a zarazem stanowi podjęcie tematu – w dobie potrójnej recesji, kryzysu, cięć budżetowych i wszelkiego rodzaju strasznych ekonomicznych metafor – bardzo aktualnego. Jej podejście jest trochę literaturoznawcze, gdy zabiera czytelnika w podróż po motywie długu i sprawiedliwości w literaturze. Ale oprócz literatury interesuje ją też historia kultury i oczywiście – ekologia.

Niektóre motywy poznałam już z jej innej twórczości – zjadacza grzechów, na przykład, wykorzystała w opowiadaniu ze zbioru sprzed wielu lat – więc tym ciekawiej było przeczytać obszerniejsze tło dla tematu. Najmniej podobał mi się chyba ostatni rozdział, ekologiczny, ale samo uwzględnienie go wydaje mi się bardzo trafione – dług to nie tylko kategoria moralna pomiędzy ludźmi, w religii czy ekonomii, dług można też zaciągnąć wobec otaczającego ekosystemu. I ostatecznie trzeba będzie go spłacić.

Polecam lubiącym Atwood, ale też osobom zainteresowanym lżejszym i bardziej przystępnym / literackim podejściem do kryzysu finansowego.

A mnie pozostaje tylko czekać na MaddAddama, zapowiadany na ten rok trzeci tom trylogii ekologicznej Atwood.

I największy przebój zakupów czyli Ayelet Waldman, Zła matka. Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały, 2011 [2009]. Tłum. Katarzyna Janusik. Wydawnictwo Znak.

Piszę przebój, bo nie miałam zielonego pojęcia o istnieniu tej książki w języku polskim, a jak tylko ją zobaczyłam, to wiedziałam, że muszę ją mieć. Nie dość, że należy do mojego obszaru zainteresowań (o tym za chwilę) to w dodatku dawno chciałam coś Waldman przeczytać.

Dla niezorientowanych (czyli prawie wszystkich): Ayelet Waldman jest znana chyba głównie jako żona Michaela Chabona, amerykańskiego pisarza, laureata nagrody Pulitzera, znanego z Cudownych chłopców (ekranizacja z Michaelem Dougalsem, Tobey Maguirem i RDJ-em), Związku żydowskich policjantów (książki, której nachwalić się nie mogę) i paru innych. Ale sama Waldman też ma może mniej prestiżową ale jednak literacką karierę – napisała między innymi powieść zekranizowaną jako The Other Woman z Natalie Portman i serię kryminałów (i tu pojawia się mój obszar zainteresowań) o prawniczce, która rzuca pracę, by zostać etatowym rodzicem, a potem zostaje detektywką, bo zabija ją nuda. Powieści luźno oparte są na życiu samej Waldman, która rzuciła pracę prawniczki by nie przegapić dorastania dzieci, a potem została pisarką – by „nie zwariować”. Książki miały być przerobione na serial z Rachelle Lefevre, ale niestety, nie ma tak dobrze. To wszystko moje tematy – postfeminizm, prawniczka, prawie że telewizja i femoir (co prawda femoiry powinny być niby książkami semi-autobiograficznymi pisanymi przez kobiety-komików, ale myślę, że konwencja była bardzo zbliżona do, powiedzmy, Bossypants Tiny Fey).

Książka to w zasadzie zbiór lekko ekshibicjonistycznych esejów o macierzyństwie, małżeństwie, miłości, chorobie psychicznej (autorka cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową), aborcji (bardzo przejmujący rozdział, popłakałam się jak bóbr), feminizmie, seksie i amerykańskiej kulturze w ogóle. Czytało się świetnie – zaczęłam w pociągu po 20 i skończyłam następnego dnia przed południem, czytając w każdej wolnej sekundzie. Było przezabawne, wzruszające, osobiste i ciekawe. Sporo pierwowzorów motywów z powieści Chabona. Nie powiem, że wszystko mi się podobało – jak pisała Waldman, mało co budzi tyle emocji, co macierzyństwo, i każdy prawie gotowy jest mieć swoją opinię o wychowywaniu dzieci, nawet osoby bezdzietne – ale teraz mam jeszcze większą ochotę na jej kryminały o prawniczce-detektywie. Jeśli Mommy-Track Mysteries są w połowie równie zabawne, to będę zadowolona.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „niespodziewane zakupy

  1. Pingback: książkowy wtorek #1 | leseparatist czyta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s