kwietniowa literatura młodzieżowa

Kwiecień upłynął mi co prawda głównie pod znakiem obrazków (komiksy i powieści obrazkowe) oraz literatury faktu / eseistyki / poradników około-feministycznych (którym poświęcę jakiś wpis w bliskiej przyszłości), ale dla relaksu czytałam też troszkę young adult. YA to mój sposób na odprężenie mózgu, na dojazdy do pracy, na przerwę lunchową – chociaż nie uważam, by była to literatura poślednia sama w sobie. Są lepsze i gorsze książki dla młodzieży, po prostu nie zawsze czytam aż te najlepsze – i nie zawsze o nie mi chodzi.

W kwietniu zaś przeczytałam tylko dwie pozycje z gatunku (a bywa z tym różnie ;)), głównie dlatego, że uczelnia trochę więcej czytania mi zadawała i wyjątkowo też poświęciłam na to święte dojazdy (dojazdy do i z pracy to mój magiczny czas na czytanie bez poczucia winy, choćby zupełnie niemądrych rzeczy, byle wciągały – w domu miewam wyrzuty sumienia, że mogłabym w tym czasie robić coś pożytecznego).

bane chronicles

Pierwsza książka to w zasadzie krótka novella napisana przez Cassandrę Clare i Sarah Rees Brennan, osadzona w świecie autorstwa Cassie. Nie jestem wielką miłośniczką serii książek Clare, Darów Anioła / The Mortal Instruments – aż za dobrze widzę inspiracje (Lord Valentine, doprawdy), ale to jeszcze najmniejszy problem – główni bohaterowie są zwyczajnie tacy sobie, a tempo akcji nierówne. Ale jak ma dobre momenty, to jest naprawdę do czytania, a nawet zabawna. A większość dobrych momentów to czarodziej (? nie wiem, jak tłumaczyli mitologię serii na polski) Magnus Bane, biseksualny i wiekowy acz seksowny, i zdecydowanie uroczy.

Sarah Rees Brennan, współautorka, jest podobnej proweniencji jak Cassandra Clare (też wyniesiona do sławy przez fandom Potterowy, też pisała o Harrym i Draco), ale mniej chyba kontrowersyjna (bez większych własnych skandali na koncie (?)). Napisała taką sobie trylogię YA wyglądającą w dużej mierze jak kalka Supernatural (choć twierdzi, że pisząc jeszcze nie znała serialu), całkiem zabawną i uroczą komedię wampirzą z Justine Larbalestier oraz świetną neo-gotycką YA Unspoken na której drugi tom czekam z wytęsknieniem.

Miałam więc dość spore oczekiwania. To, co najlepsze w Cassie Clare + zabawne dialogi Brennan! Dawka nieheteronormatywności na deser! Run don’t walk!

Tak, słychać styl SRB, tak to są najfajniejsze postaci CC, ale całość wydała mi się cokolwiek mało energiczna i bez polotu. Novella składa się z krótszych całości mających stanowić żart, ale żart, którego pointa nie dorasta do budowanego napięcia. Oczekiwałam fajerwerków, a całość tak sobie popstrykała i zgasła. Najbardziej zaskakujące było chyba to, że relacje skądinąd drugo-trzecioplanowych postaci okazały się naprawdę zgrabnie nakreślone, ale treści było mniej, niż spodziewałam się nawet po takim książkowym drobiażdżku.

Przede mną następnych 9 części cyklu – co miesiąc ma wychodzić jedna króciutka i pewnie będę czytała dalej, bo to niewielka inwestycja czasu… a ja lubię Magnusa, ale mam raczej nadzieję, że następne fragmenty będą wykazywały tendencję jakościowo wzrostową, bo autorki stać na więcej. (Następne części będą też współ-pisane przez jakąś nieznaną mi autorkę YA. Zobaczymy.)

Ciekawostka: Jesse Williams aka Doktor Jackson Avery z Greysów czytał podobno audiobooka… Czemu ja o tym nie wiedziałam wcześniej? 😦

dark triumphDrugą YA kwietnia była zaś kontynuacja Zakonnic Asasynów   Morderczych Zakonnic Romansidła o zabójczej zakonnicy cyklu His Fair Assassin autorstwa Robin LaFevers. Dark Triumph, mimo emo-brzmiącego tytułu, jest dość dobrą rozrywką. Luźno oparta na historii konfliktu angielsko-francuskiego w XV wieku, powieść opowiada alternatywną historię z magicznym zakonem córek samego boga śmierci, których przeznaczeniem jest – uwaga, niespodzianka – nieść śmierć. W pierwszym tomie bohaterka jak na asasynkę była dość klasycznie ugrzeczniona (ofiara przemocy w rodzinie! zabija tylko w dobrej sprawie), a wątek romansowy – klasyczny (ponury bohater, który może jest zły, ale tak naprawdę to dobry, a poza tym mdleję). Najsmutniejsze było, że powieść ewidentnie zmierzała w kierunku szczegółowej sceny erotycznej, a potem zmieniła zdanie / przypomniała sobie o swoim adresacie tudzież adresatce i jej wieku.

Drugi tom można w zasadzie czytać bez znajomości pierwszego – wystarczy wiedzieć, że a) Zakonnice Asasynki wyznają Mrocznego Boga Śmierci, b) D’Albret to podły gwałciciel / zabójca / zdrajca, c) Sybella to Zakonnica Asasynka wysłana do jego domostwa z super-tajną misją w służbie d) Zakonu oraz e) Małoletniej Prawdziwej Następczyni Tronu.

Tło historyczne ma tak naprawdę minimalne znaczenie, ale jak na powieść czerpiącą z tradycji romansu – wątek miłości okazuje się być dość prosty i to raczej mroczna tajemnica bohaterki oraz jej akceptacja samej siebie jako lubiącej zabijać stanowią główną linię fabularną. No i same przygody, bohaterka pokonuje bowiem zaskakująco wiele kilometrów – i w porównaniu do tomu pierwszego, rzeczywiście pokazuje, że potrafi używać swoich wielorakich narzędzi mordu. Innymi słowy – do tramwaju było w sam raz. Tylko główny bohater – obiekt uczuć bohaterki nie robił na mnie zbyt specjalnego wrażenia, ale to chyba subiektywne – był sprzedawany jako „sól ziemi” i „dobry pomimo swego bitewnego talentu” a ja, standardowo, wolę mrocznych i targanych.

Na razie zaś czytam same ambitne rzeczy, ale w kategorii YA zerkają na mnie albo Beautiful Creatures duetu pisarskiego Kami Garcia i Margaret Stohl (a właściwie drugi tom, bo pierwszy obejrzałam w wersji filmowej i pewnie aż czytać tego samego mi się nie chce, ale kontynuację bym mogła… bo film mi się autentycznie podobał, aż wstyd – ale to amerykańskie południe opowiedziane z przymrużeniem oka) albo The Diviners Libby Bray (jeśli po odświeżeniu Gatsby’ego najpierw miejmy nadzieję książkowo, a potem na pewno filmowo, dalej będę miała ochotę na te klimaty)… albo już nigdy nic YA, bo książki z nominacji do Women’s Prize for Fiction patrzą na mnie z wyrzutem, że obiecywałam je przeczytać.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s