Wtorkowy wpis podsumowujący #5

Tydzień bez większych osiągnięć, niestety, a ten też się zapowiada pracowicie, niestety. Dwie książki do pracy, tylko jedna powieść.

 

Skończyłam czytać… 

Christina Hoff Sommers, Who Stole Feminism? How Women Betrayed Women. Pisałam już o tym w poprzednim wpisie podsumowującym zeszły miesiąc, ale reiterując: rzadko złe, przepełnione żółcią nt. feministek i ich niezmierzonych funduszy, oraz na zmianę mające trochę sensu (bo to fakt, że bywają przekręcane statystyki, że książki feministek zawierają błędy i warto je wytykać i poprawiać). Problem z tym, że to nie jest wyłącznie po stronie feministycznej, błędy popełniają obie strony. Problem z tym, że konstruktywna krytyka nie wyraża się w oskarżaniu o „nawracanie dziewczynek na lesbijstwo”, nie polega na obrzucaniu nieuzasadnionymi podejrzeniami, nie opiera się na historiach z drugiej / trzeciej ręki spisywanych, jakby Sommers sama tam była. Zabawne dość były wtręty Sommers nt. tego jak wielką odwagą trzeba się wykazać, by stawić czoła feministycznemu lobby (zawodowe samobójstwo! Ktoś błaga ją, by nie ujawniała nazwiska, ktoś inny spodziewa się zamachu na życie, feministki to takie mordercze są). Skromność przebija.

 

Następnie bardzo szybko przeczytałam Medicine River Thomasa Kinga. Ten kanadyjski pisarz należący do Pierwszych Narodów to autor jednej z moich ulubionych książek ostatnich lat – Green Grass, Running Water – i tu też się nie zawiodłam. Co prawda debiutancka powieść Kinga jest znacznie mniej złożona i epicka, ale była za to bardzo zabawna, wzruszająca i zgrabna. Opowiada o młodym facecie, który powraca do rezerwatu po śmierci matki i odbudowuje rodzinę, wszystko zaś krąży wokół postaci trickstera – ale tym razem pozbawionego chyba raczej elementu magicznego (bo powieść jest realistyczna, w odrożnieniu od późniejszych). Teraz chciałabym przeczytać tę jego ostatnią nieznaną mi powieść, ale cóż. Dziesięć funtów.

 

A na koniec: bardziej przeleciałam niż przeczytałam Future Girl Anity Harris. Temat dziewcząt w kulturze nie jest mi obcy, ale nie jest też jakoś szczególnie fascynujący, więc nie wgłębiałam się szczególnie we wszystko, natomiast widać niestety, jak szybko takie książki potrafią się starzeć. Część socjologiczna o dyskursie w mediach wydaje mi się dość aktualna, ale to, co pisano o cyberaktywności i mediach społecznościowych (czy raczej, ee, używaniu telefonów komórkowych?) trąciło myszką albo i trzema, i to chyba nawet nie do końca dlatego, że tyle czasu minęło, ale po części może dlatego, że autorka jednak nie była dziewczynką, gdy to pisała. A ja w 2003/2004 byłam nastolatką, i co prawda na rave’ach nie bywałam (nikt mnie nie zapraszał, ciekawe czemu), ale z internetu to korzystałam 😉

 

Zaczęłam… przede wszystkim świetne Life After Life Kate Atkinson, które naprawdę bardzo mi się podoba. Jestem niestety dopiero w 1/4, ale mogę powiedzieć, że koncept jak na razie bardzo udany. Powieść opowiada życie Ursuli, a raczej – życia Ursuli, która ma możliwość „próbowania od nowa” za każdym razem, gdy zginie. Czy raczej jej życie się resetuje i zaczyna od nowa? Trudno orzec. Powieść bardzo angielska, o wojnie, o żałobie i traumie, o lęku przed utratą dziecka (wszystkie śmierci Ursuli to wszak koszmary rodziców), o klasach społecznych, o rodzinie – ale mimo to wszystko z pazurem poczucia humoru. Smutne tylko, że chyba bardziej lubię rodziców bohaterki niż ją samą 😉 Mogę polecić miłośniczkom i miłośnikom Downton Abbey. Samą Atkinson pamiętam z Case Histories, kryminału z jej serii o Brodiem, zekranizowanej zresztą w formie serialu z Jasonem Isaacsem, będącego gdzieś w mojej kolejce do obejrzenia.

 

Poza tym czytam To be real. Zredagowała ten zbiór esejów Rebecca Walker, a wstęp napisała Gloria Steinem i był dość zabawny, bo Steinem z jednej strony chwaliła młode feministki za entuzjazm i udział, a z drugiej nie mogła się powstrzymać od uświadamiania im, że czasami wykopują otwarte drzwi, mylą stereotypy o feminizmie II fali z faktami i ogólnie przydałby im się tydzień w bibliotece.

 

Nabyłam… dalej zalegam z wpisem ze stosikiem. Powstanie on wkrótce*.

 

Nowości w świecie książek… wyszła Rose Under Fire Elizabeth Wein. I ktoś zamierza ją także wkrótce* przeczytać. 

 

*dla danej wartości słowa „wkrótce”

 

 

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wtorkowy wpis podsumowujący #5

  1. Girl pisze:

    Myślisz, że on był tricksterem? Dla mnie to była postać jak Keeper z Wagamese – tylko o wiele ciekawsza, oczywiscie 😉
    Nawiasem mówiąc, ci nieogarnięci męscy bohaterowie Kinga są trochę przerażający na dłuższą metę. Ciekawe, że tak do nich grawituje, w życiu chyba jest bardziej jednak on top of it (biorąc pod uwagę tak ilość wydanych książek, jak żonę i dzieci ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s