Wtorkowy wpis podsumowujący #13: Szczęśliwa trzynastka

Tym razem wcale przyzwoicie: cztery książki, w tym dwie powieści (historyczne YA i thriller), książka o feminizmie i zbiór esejów / form różnorakich. Trzy amerykańskie, jedna polska; trzy po angielsku, jedna po polsku. Wpis minimalnie spóźniony dla odmiany z przyzwoitych przyczyn – późnym wieczorem miałam nagłe zadanie do zrobienia i mi godzinę zjadło 😉

Przeczytałam… 

Elizabeth Wein, Rose Under Fire. Przejmująca książka – ale po powieści o obozie koncentracyjnym ciężko spodziewaRose Under Fireć się czegoś innego. Pisałam już o niej w poprzednim wpisie, więc nie chcę się powtarzać, tylko w skrócie: powieść opowiada o lotniczce-Amerykance, zaciągniętej nawet nie do RAFu (jest dziewczyną), lecz do pomocniczych służb lotniczych. Podczas zdawałoby się bezpiecznego lotu nad odbitym terytorium Francji zostaje przechwycona przez Niemców, przekonanych, że łapią groźnego szpiega; trafia do Ravensbruck, gdzie zaprzyjaźnia się z Polkami, na których przeprowadzane były medyczne eksperymenty.

Wrażenia po: powieść nie jest tak wspaniale skonstruowana jak Code Name Verity. Jest mniej skomplikowana, co daje jej swoistą siłę. Nie miałoby sensu powtarzanie zabiegów i sztuczek CNV; byłoby to sztuczne i nieprawdziwe. Siłą historii jest tutaj szczerość i milczenie, a właściwie próba przezwyciężenia milczenia, by powiedzieć prawdę – prawdę o obozach. Akcja zaczyna się w Wielkiej Brytanii i dociera aż do procesu w Norymberdze. Zawiera wszystkie ważniejsze składniki „pozytywnej” poetyki obozowej ale nie wchodzi jeszcze w motywy dekonstruujących obrazów, tj. nie jest tak negatywne w temacie relacji między więźniami: zresztą nic dziwnego, to jednak jest literatura dla młodzieży (choć idealnie też nie jest – jest nienawiść między Polkami i Rosjankami, jest pogarda dla upodlonych więźniarek). Ale SS-mani i przemoc obozowa – z eksperymentami medycznymi i głodem na czele – w zupełności wystarczą by zapewnić książce wystarczająco dużo mroku.

Bohaterka nie jest idealna i czasami miałam ochotę nią potrząsnąć – ale był to zabieg celowy, nie wynik nieudanego pisania. To potrząśnięcie ma też potrząsnąć czytelnikiem.

Z ciekawostek: jednym ze źródeł, z których korzystała autorka, były obozowe wspomnienia Wandy Półtawskiej.

168484Po tak ciężkiej lekturze, miałam ochotę na coś bardziej pozytywnego. A zatem bell hooks, Feminism Is for Everybody: Passionate Politics. Złożone z krótkich rozdziałów przemyślenia autorki na temat radykalnego feminizmu (a wręcz – rewolucyjnego, wizjonerskiego feminizmu) i feminizmu liberalnego, reformistycznego. Dość zgrabnie rozprawia się ona z tym, co nie podoba jej się w projektach takiej np. Naomi Wolf (czy można zdobywać więcej wolności tylko dla wybranych?). Czytało się przyjemnie i zachęciło mnie do nabycia polskiego wydania wcześniejszej chronologicznie książki hooks o feminizmie, świeżo wydanej przez Krytykę Polityczną.

Dark PlacesTrzecia książka z kolei to powrót do mało przyjemnych klimatów: Gillian Flynn, Dark Places, wcześniejsza powieść kobiety, która zasłynęła *bardzo* bestsellerowym Gone Girl (które widziałam ostatnio w Empiku w dziale Horror… co i tak ma więcej sensu niż np. Jean Auel w „Młodzieżowe” podczas gdy Cassandra Clare stoi w Fantasy).

Ale wracając do tematu – Dark Places to thriller, którego osią są znacznie bardziej krwawe zdarzenia, niż w Gone Girl – tam zaginęła żona bohatera / bohaterka, tu – w krwawy sposób zamordowana zostaje cała rodzina bohaterki, poza bratem Benem, który za zbrodnię trafia do więzienia, w dużej mierze – dzięki jej zeznaniom. Akcja biegnie równolegle 25 lat po tragedii, gdy 32-letniej Libby Day kończą się fundusze (depresja nie pomaga na znalezienie stałej pracy) i w ramach ostatniej próby zdobycia funduszy zgadza się na podjęcie dochodzenia w sprawie rodzinnej tragedii, finansowanego przez kryminalistów-amatorów, przekonanych o niewinności Bena, oraz poprzez dzień i noc gdy dochodzi do zbrodni.

Pomimo większej zawartości krwi (ludzkiej, zwierzęcej, jakiej by chcieć), pedofilskich motywów i całego tłumu zarówno ofiar jak i potencjalnych morderców, powieść i tak jest moim zdaniem mniej ponura niż Gone Girl. Może to ten afekt sprawia, że da się więcej wybaczyć? Postaci wydają się być bardziej usprawiedliwione beznadziejnością swoich warunków (książkę można by czytać w dwupaku z Co się stało z Kansas – nic dobrego, upadek finansowy, radykalizacja, wyludnienie), skrajnością doznanych krzywd – i gdyby nie zbieg straszliwych okoliczności, pewnie nie wyszłyby na prostą, ale może nie upadłyby tak nisko. Z drobnymi wyjątkami – ale kogo, nie można mówić. Wciąga straszliwie, jak to Flynn najwyraźniej. Podróż pociągiem minęła mi ekspresowo (a jechałam tylko pospiesznym).

Moment niedźwiedziaA na koniec: przeczytana w zasadzie dzisiaj Olga Tokarczuk, Moment niedźwiedzia. Nie jestem jakąś straszną pasjonatką Tokarczuk – próby czytania wczesnych powieści spełzły mi na niczym (ta mi(s)tyczność mnie przytłacza i ostatecznie wymęcza, doceniam styl intelektualnie, ale nic poza tym) – ale miewa dla mnie swoje momenty. Anna In w Grobowcach Świata była na przykład świetna, lubię opowiadania. Tym razem korzystając z obniżki (jeszcze do jutra chyba działającej) na wybrane ebooki Krytyki Politycznej, wzięłam się za eseje / podróżne zapiski / wstępy pisane do cudzych książek / tym podobne. Czytało się świetnie – ja w ogóle mam chyba słabość do takich form, pod warunkiem, że ktoś mnie nie wkurza pretensjonalnością 😉 Tokarczuk tego nie robi. Nie jestem wegetarianką (choć staram się z przyczyn moralnych i zdrowotnych minimalizować spożycie mięsa), ale argumenty Tokarczuk za współczuciem ze zwierzętami były napisane autentycznie i ciekawie. Najbardziej podobały mi się chyba fragmenty „o Polsce” i „o innych miejscach”, ale polecam wszystko. To była jedna z tych Tokarczuk, które mi podeszły 😉

W trakcie… jadę trzy feministyczne książki naraz, Imeldę Whelehan o kulturze popularnej i postfeminizmie, zbiór esejów pod redakcją Natashy Walter i dalej powoli Manifestę. Być może wypadałoby którąś z nich skończyć w tym tygodniu. Albo wszystkie.

Przede mną…  no wreszcie Aneta Jadowska #3, Zwycięzca bierze wszystko! Wkurzałam się strasznie na brak ebooka, oglądałam papierowe wersje w księgarniach (Empik gdański miał ich ~milion a wręcz 13 na półce) przysięgając, że się nie złamię (nie mam miejsca na półkach na trzeci tom cyklu, którego pierwsze dwa czytałam w pięknych ebookach), aż wreszcie pokazała się wersja mobi – oczywiście dzień po mojej podróży na trasie Trójmiasto-Toruń, na którą urban fantasy skacząca między tymi dwoma miejscami byłaby wszak idealna. Ale nic to. Kupiłam i mam. Szkoda tylko, że na stronie po tytułowej, na liście książek autorki, pięknie i jak byk stoi ZWYCIĘSCA BIERZE WSZYSTKO.

Nie zazdroszczę tego Jadowskiej, ja bym się popłakała. Profesjonalna redakcja zawsze w cenie. (A ten, kto odpowiada tam za interpunkcję, to powinien w piekle spłonąć za te przecinki. Myślałam, że musi się poprawić, ale nie, dalej mamy przecinków jakby muchy dostały na stronie biegunki. Może to kwestia takiej konstrukcji „dynamicznych” zdań złożonych z kilku krótkich części, ale jakiś dwukropek, średnik, KROPKA naprawdę poprawiłyby sytuację. Ja mistrzynią interpunkcji nie jestem, ale jeśli interpunkcję w polskim tekście zauważam i to nie raz-dwa, ale regularnie, to coś z nią jest nie tak).

No i znowu wyszłam na malkontentkę. Ale niech będzie – ahoj przygodo, przede mną trzeci tom \o/

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wtorkowy wpis podsumowujący #13: Szczęśliwa trzynastka

  1. Pingback: Cykl Aksumicki / Łowcy lwów, Elizabeth Wein | leseparatist czyta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s