wtorkowy wpis podsumowujący #16: wersja minimalistyczna

Świeżo wrócona z wycieczki do sąsiedniego miasta zabieram się za wpis. Tym razem niestety był  program minimum, bo doczytałam tylko dwie książki, dla odmiany obie własne i papierowe. (Za to zaczęłam i rozgrzebałam ~miliard, więc w przyszłym tygodniu będę miała co opisywać).

Przeczytane… 

lust, caution

Ostrożnie, pożądanie Eileen Chang to książeczka, za którą rozglądałam się od dość dawna – egzemplarz leży nawet w bibliotece, ale jakoś nigdy na nią nie trafiałam, gdy pamiętałam, a często nie pamiętałam, gdy akurat tam byłam. Wreszcie trafiłam na nią w księgarni, a piękne filmowe wydanie skusiło mnie chyba nawet bardziej niż niewygórowana cena – i głównie z uwagi na to wydanie polecam książeczkę. Nie twierdzę tutaj, że opowiadanie nie jest bardzo ciekawe, bo jest, ale samo w sobie nie wiem, czy stanowi aż taki wielki wkład do literatury 😉 Ale może to kwestia czytania czegoś, na czym opiera się film, który tak bardzo lubię? Ostrożnie, pożądanie Anga Lee to jeden z moich ulubionych filmów i, podobnie jak w przypadku Brokeback Mountain, późniejsza lektura materiału źródłowego stanowiła drobne rozczarowanie. (Ciekawe, jak by to było z Życiem Pi, bo ten film Anga Lee jakoś bardzo mną nie poruszył.) Refleksje poniżej są moim zupełnie subiektywnym odbiorem i książki, i filmu.

Akcja książki różni się od filmu minimalnie, brakuje pewnych dopowiedzeń fabularnych (erotycznych oraz jeśli idzie o działalność bohaterki – ale też paru kluczowych scen zarysowujących motywacje postaci i ich poglądy na pewne sprawy), zamiast tego mamy (oszczędne, mało przejrzyste) introspekcje, których film nie dostarcza. Treść (nie zdradzając za wielu szczegółów) opowiada o zaangażowanej w opozycyjną działalność studentce, uwodzącej „dla sprawy” chińskiego kolaboranta z Japończykami. Tytuł po chińsku wprost odnosi się podobno do pierścionka, który staje się symbolem pożądania i zdrady, ale też erotycznej ekonomii, w której kobiety używają ciała jako waluty (chciałam napisać „są kupowane”, ale to nie do końca to / nie tylko to).

Pewne podobieństwa są dla mnie zadziwiające, bo okazuje się, że moja interpretacja postaci – drobnych gestów i wyrazów twarzy – okazuje się stuprocentowo zgodna z tym, co autorka wyraża nieco bardziej dosłownie. Co chyba raczej wskazuje na świetną pracę aktorów (Tony Leung Chiu-Wai ❤ ❤ <3) i reżysera, niż na moją przenikliwość 😉 Ale ciekawe są też różnice wynikające z przesunięcia akcentów. Oszczędniejsza w erotyczne szczegóły książeczka Chang kładzie nacisk na ekonomię, wręcz wyzysk i jest dużo mniej łaskawa dla kolaboranta (który romantyzuje sam siebie), a bohaterkę za to pokazuje jako przede wszystkim pozbawioną pola manewru – zarówno w działaniu jak i w odczuwaniu – i realizującą swoją wolność w jedyny dostępny sobie sposób, gdy dokonuje końcowego wyboru (żadna opcja nie jest dobra).

Dużo łatwiej czuć sympatię do kolaboranta u Anga Lee – mimo pokazanej tam znacznie wyraźniej przemocy, w którą jest bezpośrednio zaangażowany – i tam film każe nam z kolei czuć się współwinnymi uwiedzenia władzą, którego doświadcza bohaterka.

W zasadzie po zastanowieniu chyba znacznie bardziej mi się jednak opowiadanie podobało, niż sądziłam. Może czas odświeżyć sobie film…

16078150A dla kontrastu, długa polska powieść trochę socrealistyczna, a trochę zapuszczajaca się w klimaty horroru (ale tak od strony magicznego realizmu) czyli Ciemno, prawie noc Joanny Bator. To książka, o której kilka razy rewidowałam opinię – napotkane zachwycone recenzje nastawiły mnie trochę sceptycznie (nie może być tak dobrze) ale też zachęciły do kupna w ciemno (pardon the pun). Po pierwszych kilku stronach byłam podrażniona i przekonana, że za dobrze nie będzie. Po 2/3 – bardzo zadowolona. Potem bardzo zirytowała mnie scena z demonicznym karmieniem piersią i książka straciła pół gwiazdki z ostatecznej oceny. Ale po kolei.

Bohaterka książki i do pewnego stopnia alter ego autorki, Alicja Tabor, wraca do rodzinnego Wałbrzycha by stawić czoła demonom prywatnym (po części odkrywana przez bohaterkę przed czytelnikiem, a po częsci wraz z czytelnikiem tajemnica rodzinna dotycząca jej siostry, matki i -w mniejszym stopniu – ojca) i publicznym – jako dziennikarka zajmująca się sprawą zaginionych w Wałbrzychu dzieci. Mam wrażenie, że powinnam poświęcić Bator przynajmniej tyle miejsca, co Jadowskiej, skoro już czytam dość głośną polską powieść, ale chyba nie mam aż tyle natchnienia 😉 Więc będzie krócej.

Książka dla mnie spełniała zadanie – a może i przewyższała oczekiwania – gdy pogrążała się w pozornych dygresjach, które ostatecznie budowały zarówno główny wątek jak i atmosferę. Historie otaczających Alicję postaci i jej własna podobały mi się bardziej niż śledztwo – ale to połączenie obu budowały książkę, którą naprawdę bardzo dobrze się czyta, lekko i przyjemnie – jak na ponure motywy. No i autorka nie popada w tym względzie w tani sensacjonalizm – ten pojawia się przelotnie, tylko niestety w sposób wyjątkowo dla mnie drażniący, bo związany z <i>monstrous feminine</i>. Jest wiele bardzo klimatycznych scen, a główne postaci nakreślone są zgrabnie, podobnie jak straszliwy ciężar historii i dziedziczonej przemocy, odciskającej się na życiu najbardziej niewinnych. Autorka pisze o kotojadach, uosabiających zło, ale udaje jej się zrobić to tak, że powieść robi wrażenie, ale nie sprawia, że odczuwa się współwinę za czytanie, płytką przyjemność i tani dreszcz. To powieść starająca się być społecznie odpowiedzialna.

Pół na pół: logi z czatów są pięknie poetyckie dzięki starannemu zapisowi. Myślę, że autorka mogła czytać je na głos pisząc, by nadać im ten znakomity rytm. Z drugiej strony – jako „realistyczny” zapis wydają się niepotrzebnie karykaturalne.

I tu mój główny zarzut – zapis języka postaci negatywnych, przerysowanych trącił (chyba przypadkowo, niecelowo, ale jednak) niepotrzebnym elityzmem, tzn. te manieryzmy, sklejone słowa, brak znaków przestankowych – zamiast budować nastrój powodowały, że miałam wrażenie, że bycie antypatycznym zlewa się z byciem biednym czy niewykształconym. Nie mówię, że postaci pozytywne nie dostały własnych idiolektów i manieryzmów, bo jak najbardziej, ale sposób tworzenia tych należących postaci negatywnych wydawał się nieco agresywny. No i fragment nt. operacji plastycznych i czytania prasy kobiecej… też ciut zawiał pogardą. Naprawdę nie znoszę pogardy w książkach.

 

I na sam koniec: SPOILERY.

 

Poza tym – w odróżnieniu od Jadowskiej, Bator oprócz złych kobiet i matek pokazuje też złych ojców i mężczyzn. Może przydałaby się mi jakaś jeszcze dobra matka… ale wszystko wybaczę za kociary. Może poza jedną z ostatnich scen, gdy z drugiej ręki słyszymy o demonicznym karmieniu piersią dorosłego. Nie trawię tego motywu, jest dla mnie tani, niepotrzebny i przesadzony. Już wiemy, że relacja matki i syna jest tu niezdrowa, podszyta chorym erotyzmem, wiemy że kazirodcze matki to motyw w tej książce, wiemy że syn jest zdziecinniony przez matkę. Ta dosłowność spłyca dla mnie siłę tej sceny, przesadza i przez to psuje. Szkoda.

Ale całą książkę polecam.

 

Teraz czytam… wszystko, mniej więcej. Dość sporo przeczytałam The Feminist Bestseller Imeldy Whelehan, Cracklescape‚u Margo Lanagan, ale zaczęłam też The Inconvenient Indian, Angels in America, dalszy kawałek Their Eyes Were Watching God.

 

Przede mną… kończyć jak najwięcej i nową część Cassie Clare 😉 A jutro do kina na Dary Anioła. To moja guilty pleasure – ekranizacje powieści YA. \o/ \o/

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s