pospieszny, nieilustrowany i spóźniony wpis wtorkowy w środę (#18)

Wygląda na to, że tryb tydzień intensywny – tydzień lekki utrzymuje się. Przeczytałam tylko dwie książki, i to do tego niezbyt długie. Jedną dziecięcą literaturę, jedną „nadrobioną” klasykę. Dwa razy Stany Zjednoczone, raz mężczyzna – raz kobieta. A zatem.

 

Przeczytałam… zgodnie z zapowiedzią, poszłam za ciosem i przeczytałam Odd and the Frost Giants Neila Gaimana. Ładna i lekka historyjka z wikingami i bogami nordyckimi – no i tytułowymi lodowymi olbrzymami. Myślę, że najciekawsze było dla mnie, jak autor usiłował rozwiązać kwestię mało strawnego życia rodzinnego w tamtych czasach – jak ładnie napisać dla dzieci, że ojciec porwał matkę, ale poczekał, aż uczucie było odwzajemnione? Wydaje mi się, że jednak się nie da i łatwiej mi zawiesić niewiarę na chodzeniu po tęczy niż na ugrzecznionej wersji małżeństwa z porwaną przez wikinga Szkotką. Nie to, że niemożliwa, ale te autorskie zabiegi były widoczne, a nie niewidzialne.

Za to nie najgorzej potraktowano chyba motyw niepełnosprawności.

 

Druga książka z kolei nie była lekką lekturą – choć nie była też lekturą bardzo ciężką, po prostu wymagała spokoju i skupienia by rzeczywiście dać przyjemność z czytania. Their Eyes Were Watching God Zory Neale Hurston to klasyka powieści afroamerykańskiej, powieść z 1937 roku, która po śmierci autorki popadła w niepamięć – najwyraźniej po części przez wysiłki innych czarnych pisarzy, przekonanych, że ta akurat powieść nie jest najlepszym przykładem czarnej literatury i zawiera niewłaściwe przesłanie (Hurston nie pisała ani o świętych Afroamerykanach, ani o życiu w mieście – jej powieść pokazuje wiejską czarną społeczność z jej złośliwościami i seksualnie świadomą i aktywną [przed rewolucją seksualną] bohaterkę). Zora Neale Hurston inspirowała między innymi Alice Walker i Toni Morrison, ale pisała też o niej Zadie Smith w Changing My Mind (pl. Jak zmieniałam zdanie). Dla mnie najciekawsze było chyba przedstawienie kobiecej seksualności (jak na tamte czasy bardzo odważne) i nietypowy brak moralizatorstwa. 

Jestem w trakcie… MaddAddama Margaret Atwood – ale trochę się boję, bo pierwsze widziane przeze mnie recenzje były dość negatywne. Black, White & Jewish Rebekki Walker, córki tej Alice, piszącej również o tej Alice – memoir o byciu ‚pomiędzy’ rasami, tradycjami, społecznościami i rodzicami. Bardzo dziwny, ale o tym napiszę w innym wpisie. No i zaczęłam – tak eksperymentalnie – australijską self-published powieść YA fantasy Andrei K. Höst. Jak na razie widać troszkę wady braku redakcji (autorka chce uniknąć infodumpu na początku, ale zamiast poprawić tym sytuację – powoduje konfuzję u czytelniczki) – ale czytałam w tym roku tyle książek z fatalną redakcją, że różnicy w zasadzie nie ma, a nawet wygląda to lepiej, niż w tych redagowanych (och, Fabryko Słów), bo ortografia przynajmniej bez błędów. 

 

W planach… jak doczytam Rebeccę Walker, to zabiorę się za jej kolejny memoir, Baby Love. Wciąż jeszcze nie wyszła Sarah Rees Brennan (miałam zanotowaną starą, nieaktualną datę wydania), więc czekam na Untold. A poza tym – wszystko przed nami.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „pospieszny, nieilustrowany i spóźniony wpis wtorkowy w środę (#18)

  1. Girl pisze:

    Jak tam czytanie this week? 😉

  2. leseparatist pisze:

    No niestety słabo :/ pracuję, jak wiesz, ciężko :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s