wpis wtorkowy #19 (kiedy ten czas minął?)

Siedem dni chudych troszkę jednak trwa, bo za mną tylko trzy książki, w tym jedna krótka. USA, Kanada i Australia (jakże standardowo). Memoir, powieść w odcinkach i self-published YA. Same kobiety. 

 Obrazek

Od prawej – przeczytałam… Rebekkę Walker, Black, White & Jewish. An Autobiography of a Shifting Self. Książka, do której podeszłam dość nieufnie. (Czemu? Bo Rebecca zasłynęła z dwóch rzeczy. Po pierwsze – z bycia obiecującą „przyszłą liderką narodu” wg. magazynu Time, autorką manifestu Trzeciej Fali  We Are the Third Wave (napisanego w reakcji na zatwierdzenie Clarence’a Thomasa jako sędziego Sądu Najwyższego – Thomas był oskarżony o molestowanie seksualne przez byłą współpracownicę, Anitę Hill, jednak nie uznano jej za wiarygodną i/lub tego faktu za wystarczający, by Thomas nie nadawał się na jedną z najważniejszych posad w kraju i opublikowanego w czasopiśmie, nie powiem, którym, żeby nie skłamać). A po drugie – z konfliktu z matką, Alice Walker (tą od Koloru purpury), którą oskarżyła o emocjonalne porzucenie i która w zamian podobno zupełnie zerwała z córką relacje.)

Autobiografia jednak okazała się dużo ciekawsza, niż się obawiałam. Obejmuje okres od wczesnego dzieciństwa Rebekki aż do dorosłości i pokazuje, jaki wpływ na jej kształtowanie się miała jej „problematyczna” etniczność (czasami dla ułatwienia wolała udawać Portorykankę). Najpierw była „dzieckiem ruchu”, dowodem zakazanej miłości rodziców (dosłownie – ich ślub łamał prawo). Gdy skończył się entuzjazm i związek rodziców rozpadł, okazało się, że pół-białe, pół-czarne dziecko nie budzi już tak dobrych skojarzeń (Rebecca opowiada, że gdy wychodziła z młodszymi, białymi dziećmi ojca na spacer, przechodnie brali ją za nianię czy służącą; gdy rodzina matki czy czarni przyjaciele się na nią obrażali, przezywali ją z kolei „cracker”, co stanowi b. pejoratywne określenie na białą osobę). Życie pomiędzy – pomiędzy kulturami, pomiędzy skłóconymi rodzicami, pomiędzy sławną i zajętą matką i dość bogatym i zajętym ojcem wiąże się z przedwczesnym dojrzewaniem i eksperymentami – z narkotykami i seksem, niekoniecznie w tej kolejności. 

Początek książki podobał mi się chyba najbardziej – Rebecca znakomicie kreśli obraz rodzinnych relacji i swojego miejsca. Niestety, poetycki język z czasem ciut się przejada, a nielinearna akcja utrudnia „ogarnięcie”. Osobiście bardzo dziwnie czytało mi się o jej życiu seksualnym – nie dlatego, że oceniam czy krytykuję, tylko dlatego, że jak byłam w tym wieku (12-14 lat) to chyba mało komu do głowy by wpadło, żeby zrobić takie rzeczy, po których zachodzi się w ciążę. Spora część z nas zresztą nie miałaby jak, bo byłyśmy jeszcze przed pierwszą miesiączką. Nie mówię, że nikt się nie bawił w doktora, ale po zabawie szło się obejrzeć odcinek Czarodziejki z księżyca i poczytać o cudzych pierwszych razach w Brawo, wyobrażając sobie, że nas to czeka może już w liceum. (I całkiem sporej części to nie czekało w liceum.) Inny świat…

Trochę książki wydawało mi się powtarzające, ale ogólnie – jestem zadowolona i ciekawa „kontynuacji” poświęconej temu, jak świat Rebekki zmienił się pod wpływem ciąży i urodzenia dziecka.

 

Druga książka przeczytana w tym tygodniu to Erase Me Margaret Atwood. Trzecia część w cyklu Positron, ale pierwsza, która mi się podobała. Bohaterowie wreszcie przestali uprawiać tyle wyjątkowo nieprzyjemnego seksu i zabrali się do dzieła – nawet jeśli dzieło polegało na leżeniu plackiem na stole operacyjnym i odbywaniu przemyśleń. Część była też chyba znacznie dłuższa od poprzednich – a przynajmniej takie sprawiła na mnie wrażenie, być może z uwagi na bardziej rozwiniętą akcję. Postaci za to dalej bez wyjątku antypatyczne, tak ja to czasem u Atwood bywa, ale to już mniejszy problem, bo przekonywujące, a to ważniejsze.

 

A na koniec – jednak nieudane doświadczenie z self-publishing. Hunting Andrei K. Host zawiera za mało polowania i za dużo monologu wewnętrznego. To książka mająca wszystkie dobre składniki, ale której brakowało chemii, a bohaterka nigdy nie nabrała rzeczywistego trójwymiaru. Mamy więc przebraną za chłopca 21-letnią zaginioną dziedziczkę rodu z mroczną tajemnicą, mamy biorącego ją pod opiekę (jako chłopca) tajemniczego przystojnego arystokratę (czyżby czekał nas romans?!), mamy mroczne religie, rytuały i Zagrożenie dla Królestwa, ale ani to wciągające, ani trzymające w napięciu. Nie powiem, że nie było dobrych momentów – była dobra sekwencja w studni – ale ewidentnie zero rytmu. Nie wiem, czy to wina autorki, czy może inspiracji – akurat pozytywne recenzje jej prozy dotyczyły książek wcześniejszych, może źle trafiłam? – ale ciut zniechęcające, bo początek całkiem nieźle się zapowiadał, a problemy był wybaczalne (brak wystarczającego wprowadzenia, nadmiar imion / nieznanych elementów mitologii bez wyjaśnienia), niestety – zabrakło skrzydeł.

 

Teraz czytam zaś… nareszcie Untold Sarah Rees Brennan \o/ Drugi tom jednej z najlepszych książek młodzieżowych, jakie czytałam w zeszłym roku, wreszcie do mnie dotarł. Troszkę przeszkadza mi przerost uczuć nad akcją – nie po to czytam YA, żeby bohaterka i bohater mieli do siebie ~uczucia~, dajcie mi więcej akcji! – ale to dalej jedna z lepszych obsad, na jakie w młodzieżowej literaturze trafiłam. No i Sarah dalej ma problem z opanowaniem samozachwytu w temacie ~dowcipnych~ bohaterów, ale wystarczająco wiele z tych tekstów jest zabawnych, by dało się czytać (a kilka razy się naprawdę uśmiałam). Do tego autorka całkiem nieźle radzi sobie z przedstawianiem życia wewnętrznego i cierpienia bohaterów, zarówno związanych z problemami sercowymi, jak i rodzinnymi. Polecam.

Poza tym ruszyłam The New Victorians, ostatnią część trylogii Anne Rice o śpiącej królewnie i MaddAddama Margaret Atwood.

 

A na świecie literackim… zaczęli ogłaszać siedmioro finalistów Nike i pierwszy raz od dawna coś z listy czytałam (Joannę Bator). Szał.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s