trzydzieści dni minęło jak jeden dzień

Zrobiłam sobie urlop od bloga, bo miałam urlop od życia (choć na szczęście nie od czytania). Październik jest ciężki (zwłaszcza, jak ktoś sobie więcej nowej roboty znajdzie).

Czytałam za to co prawda dość intensywnie (więcej dojazdów).

1.      Gillian Flynn, Sharp Objects [USA]

2.      Laurie Halse Anderson, Chains [USA][YA]

3.      bell hooks, Black Looks [USA][Non-F]

4.      Nalo Hopkinson, Salt Roads [C]

5.      Nalo Hopkinson, Sister Mine [C][YA-ish]

6.      Helen Fielding, Mad About the Boy [UK]

7.      Agata „Endo” Nowicka, Projekt Człowiek [PL][G][Memoir]

8.      Cassandra Clare, The Fall of Hotel Dumort [USA][YA]

9.      Amy Tan, The Kitchen God’s Wife [USA]

10.  Naomi Klein, Doktryna szoku [C] [Non-F]

11.  Sylvia Walby, The Future of Feminism [Non-F][UK]

12.  Julie Otsuka, The Buddha in the Attic [USA][J]

13.  Julie Otsuka, When the Emperor Was Divine [USA][J]

14.  Mike Carey, The Unwritten: The Unwritten Fables [#9][G][USA]

15.  Shauna Singh Baldwin, English Lessons and Other Stories [C][India][shorts]

Piętnaście książek, ~4000 stron, w tym zaś: jeden kryminał, dwie powieści dla młodzieży, trzy prace non-fiction, trzy powieści głównonurtowe, jedna fantasy, dwa komiksy, jedno opowiadanie dla młodzieży, jeden zbiór opowiadań.  Osiem amerykańskich (ale część imigrancko lub potomkowo-imigrancko-amerykańskich – autorów o chińskim i japońskim pochodzeniu). Cztery razy Kanada (3xprzez Karaiby i Indie/Pakistan). Dwa razy Wielka Brytania, w tym raz z przytupem, bo powrót Bridget Jones.

Skoro nie protokołowałam na bieżąco, spróbuję choć kilka słów o każdej książce z kolei.

Sharp Objects to debiut Gillian Flynn i jej ostatni nieznany mi kryminał/thriller – i niestety, jak zwykle, wszystko zgadłam 😉 Co większe niestety, pewne elementy były niezbyt subtelne, niemniej jednak – mamy najbardziej chyba pozytywnie przedstawionego narratora (a nawet narratorkę). Mocną stroną jest znowu kwestia społeczna (małe miasteczko finansowo zależne od jednej rodziny i przechodzący wszystko zapach fermy świń, przemoc, która jest w powietrzu i wodzie). Gorzej z naiwnością bohaterki, która wydaje się jednak powinna mieć już trochę lepszy ogląd na sprawy (ilość czerwonych lampek przeraziłaby każdego, a tymczasem nasza bohaterka – dziennikarka – pewne rzeczy z przyzwyczajenia traktuje jako „normalne”). No i jej poglądy na pewne sprawy, ała. I nie wiem, na ile mamy się z nią zgadzać, a na ile pokazuje to jej pokrzywienie życiowe, ale można mi było niektórych szczegółów oszczędzić 😦

Chains Laurie Halse Anderson to z kolei zgrabna i inteligentna historyczna powieść dla młodzieży – o niewonictwie i wojnie o niepodległość i wszystkich paradoksach tego okresu, z punktu widzenia nastoletniej dziewczynki, sprzedanej wraz z niepełnosprawną siostrą. Taką książkę bym dała młodszemu rodzeństwu.

Za Black Looks bell hooks chciałam się zabrać od jakiegoś czasu i wreszcie się zabrałam – część esejów już zresztą znałam (były we From Reel to Real). Hooks jak zwykle świetnie się czyta jak na teorię, choć czasami można się pokłócić.

A potem dwie Nalo Hopkinson, The Salt Roads i Sister Mine. Powieści bardzo różne – Roads były najlepsze, gdy szły w stronę realizmu, a fantastyka tylko wprowadzała dla mnie chaos i niepotrzebnie zmieniała punkt widzenia. W skrócie – była nudnawa. Historia czarnoskórej kochanki Baudelaire’a czy biseksualne niewolnice na Haiti interesowały mnie dużo bardziej niż nie do końca dokreślona mitologia czy historia św Marii z Egiptu.

Sister Mine z kolei to tacy Chłopcy Anansiego, ale do potęgi – trochę jak dla młodzieży, choć ilość kazirodztwa i poliamorii na stronach trochę w tym kontekście zaskakuje. Rodzeństwo, rodzina i wszystkie związane z tym problemy okazują się znacznie poważniejsze, gdy twoim wujkiem jest śmierć – i to jest ta sympatyczna część rodziny. Lekkie i przyjemne.

Mad About a Boy Helen Fielding to powrót po latach, który mnie nie zawiódł. Nie chcę spoilerować najsłynniejszego zwrotu akcji, ale choć bardzo mnie zasmucił, to stoję po stronie autorki – bo się opłaciło. Pozwoliło pokazać inną a zarazem podobną Bridget i znowu zaangażować się w jej historię. Żałuję, że nie wszystkie postaci wróciły, ale nowe dodatki podobały mi się. Tylko powtórka z rozrywki jeśli idzie o pomyłki Bridget trochę bolesna 😉 Ale do przewidzenia.

No i zaskakujące, jak dobrze wyszła Fielding nie tylko komedia, ale też dramat.

Projekt Człowiek Endo to kolejny memoir na mojej liście i kolejna książka ciążowa – i zaskakująco dobrze sprawdziła się w obu gatunkach. Mój problem z powieścią graficzną jest taki, że zapominam, że mam patrzeć na obrazki i tylko czytam – tutaj obrazki podobały mi się tak bardzo, że nie zapominałam.

Nowa Cassandra Clare była ok, ale nie wiem, czy zasługuje na dłuższe rozważania.

Po tej polskiej i brytyjskiej literaturze nabrałam ochoty na coś mniej współczesnego i bardziej odległego geograficznie, zabrałam się więc za Amy Tan i jej The Kitchen God’s Wife. Powieść szkatułkowa, której zdecydowana większość zawiera się w pierwszoosobowej historii życia opowiadanej przez matkę córce i snującej się od drugiej wojny do powojennych lat w Chinach. Czytało się tę część świetnie, wciągała i była naprawdę przeciekawa – ale zarazem wydawała się przesadzona i trochę upraszczająca. Mąż bohaterki nie ma żadnych zalet, jest zły do szpiku kości i przez to powieść traci. W porówananiu z nim drugi mąż, Jimmy, to chodzący anioł – a w zasadzie nawet i bez porównania. Więc mogło być lepiej.

W zasadzie równolegle czytałam zaś Doktrynę szoku Naomi Klein czyli jedną z najbardziej nieprzyjemnych książek miesiąca. Jak zwykle trochę tam chyba było żurnalistycznej retoryki, sporo powtórzeń, ale główne tezy i niektóre szczegóły porażające. Historia wprowadzania „nauki” tortur czy to, jak bardzo kapitał jest gotowy, by wkroczyć godziny po katastrofie. Plany jak zająć zatopione wioski rybackie mają pierwszeństwo przed pomocą humanitarną, a odbudowanie szkół ma sens tylko wtedy, gdy te szkoły będą sprywatyzowane.

Potem przeczytałam większość (nie całość) The Future of Feminism Sylvii Walby, które niezbyt mi się podobało.

A potem miałam dużą dawkę USA/Japonii czyli dwie książki Julie Otsuki nt. japońskich imigrantów do Stanów Zjednoczonych oraz ich internowania podczas II wojny światowej. The Buddha in the Attic to historia społeczności, pisana w liczbie mnogiej i kreśląca mozaikowy obraz począwszy od podróży zamówionych żon przez ocean, poprzez pracę pierwszego pokolenia i dorastanie drugiego, skończywszy na internowaniu. Debiut z kolei, When the Emperor Was Divine opowiada historię zbiorową przez pryzmat jednej rodziny i na przestrzeni kilku lat od internowania począwszy. Liryczne, obrazowe i bardzo przeszywające, a zarazem (zwłaszcza Buddha) stylistycznie nietypowe – niestety, ta stylizacja trochę jednak lepiej działała w obrębie rozdziału/opowiadania niż przez całą powieść. Ciekawe było zauważyć, że debiut zawiera bardzo podobne manieryzmy (milion list i powtórzeń) osadzone w bardziej tradycyjnym (i mniej to uzasadniającym) stylu. To dla mnie ciekawe, bo moja własna proza, pisana niegdyś, używała bardzo podobnych środków (i już widzę, na ile może to drażnić ;)). Niemniej jednak – bardzo mi się podobało.

Poza tym doczytałam kolejny volume Unwritten, który nie był zły, ale trochę się to już ciągnie i mogło by dobiec końca.

A na koniec – zbiór bardzo ciekawych i świetnie się czytających opowiadań Kanadyjskiej pisarki opowiadającej o Indiach, Pakistanie i Sikhach pomiędzy I/P a Kanadą czyli Shauna Singh Baldwin i jej English Lessons and Other Stories. Czasami trochę przerost idei nad formą, ale zasadniczo bardzo przyjemna lektura. Ja jednak kocham opowiadania.

Ulubiona książka to zatem chyba Mad About the Boy ex aequo z English Lessons, ale ulubionym tekstem w ogóle byłby pierwszy rozdział z Buddhy.

Poza tym – przyznano Nobla Alice Munro! ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s