Czytanie kobiet, ciąg dalszy

List książek przez kobiety, o kobietach lub dla kobiet znaleźć można mnóstwo. Sama w przepastnych przestrzeniach swojego dysku znalazłam jakąś skopiowaną sama nie wiem, skąd, zatytułowaną (nie przeze mnie, przez autorów) „Książki, które powinna przeczytać każda kobieta”,  składającą się przeważnie z książek pisanych przez kobiety, choć z wyjątkami (Flaubert, jakiś Marquez). Nie miałam tam jakiegoś skłaniającego do zadowolenia wyniku.

Ostatnio zrobiłam sobie test z niesławnego buzzfeeda, gdzie znalazła się (anglo-centryczna) lista 102 książek napisanych przez kobiety. Mój wynik był nie najgorszy (choć po części wynikał ze studiów, a po części był wynikiem szczęścia):

Obrazek

Choć oczywiście zawsze może być lepiej. 

Lista jest bardzo arbitralna – obok klasyki (Austen, Bronte) znaleźć na niej można lekkie rozrywkowe książki typu Harry Potter i Bossypants, (którym zresztą nie odmawiam wartości, po prostu są to książki specyficznego gatunku), a nie ma Przeminęło z wiatrem (co może być przeoczeniem, a może celowym zabiegiem – bo rasizm). Mamy najnowsze sensacje wydawnicze (Gone Girl) i pierwszą powieść w historii powieści (którą chyba naprawdę mało kto czytał – A Tale of Genji). 

Nie umiem dojść, którą z tych książek czytałam najwcześniej. Dumę i uprzedzenie? Mogłam ją czytać jakoś na początku gimnazjum lub na koniec podstawówki, pamiętam, że były wakacje i byłam na oazie (ale nie wiem nawet, czy była to wtedy moja pierwsza lektura, czy już druga). Poza tym niedługo później czytałam na pewno Rebeccę i – wkrótce później – Zabić drozda (którego w ogóle wtedy nie zrozumiałam), a potem Lewą rękę ciemności, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie (czytałam ją na zwolnieniu, chora – co chyba tłumaczy, czemu lubię być chora i na zwolnieniu). 

Najbardziej niedawno zaś przeczytałam z tej listy Half of a Yellow Sun Adichie i Persepolis. Obie zresztą polecam.

Żałuję lektury jednej książki z listy – nieszczęsnej Time Traveller’s Wife, która była lekkim i łatwym czytadłem, ale zostawiła mnie z dużą dawką niesmaku i niezadowolenia. Chciałabym zaś nadrobić zaległości, jeśli idzie np. o Virginię Woolf (nie czytałam Pani Dalloway), i może Lorrie Moore, a może Ruth Ozeki? Zobaczymy. Pewnie doczytam kiedyś także tę wczesną bell hooks, której znam wiele książek, ale akurat nie tę.

Najbardziej polecam: Fun Home Alison Bechdel. Genialne, literackie, świetnie narysowane i przejmujące.

Umiłowaną Toni Morrison. Powinna być lekturą obowiązkową.

Wide Sargasso Sea Jean Rhys – pokazujące drugą, wymazywaną stronę Jane Eyre, punkt widzenia żony Rochestera, której etniczność zostaje tam ciekawie zakwestionowana, a zarazem – pięknie napisana powieść.

Rebekę Daphne du Maurier, którą się zresztą kiedyś zaczytywałam. Autorka znana jest zresztą także z opowiadania, które stało się inspiracją dla Ptaków Hitchcocka.

 

A co do uwag krytycznych? Ja bym coś wyrzuciła z tej listy i zrobiła miejsce dla Ani z Zielonego Wzgórza, bo to dla mnie największy brak (choć może książki nie zrobiły takiej kariery w USA jak w Polsce po prostu). 

A Krytyka Polityczna wrzuciła analogiczną listę książek polskich pisarek, dla ciekawych.

(To ile Wy czytałyście/liście?)

(A następny wpis o 52/52, bo doczytałam też książkę w niebieskiej okładce.)

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Czytanie kobiet, ciąg dalszy

  1. Bombeletta pisze:

    Jakoś ostatnio wrzucałam to do siebie na Facebook – wyszło 29 🙂 Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej 😉 U mnie jest podwójna Virginia Woolf (bardzo polecam „W stronę latarni”, bo „Pani Dalloway” to klasyk i polecać nie trzeba) i oczywiście cudowna „Beloved” Toni Morrison. Trochę tytułów brakuje, niemniej fajne zestawienie, zawsze można sobie wynaleźć coś świetnego 🙂

  2. leseparatist pisze:

    29 to zacny wynik! To the Lighthouse czytałam jako lekturę na studiach, i bardzo bardzo mi się podobało, ale potem spróbowałam Orlando i to nie był udany eksperyment 😉 A Ty znasz du Maurier? Bo jak teraz horrory czytasz, to Ptaki w sam raz, zresztą Rebeka też jest gotycka.

    Ja też to najpierw wrzuciłam na fejsbuk, a teraz na bloga, a co.

    A coś Cię kusi / ciekawi? Coś jeszcze polecasz albo odradzasz z tych, które czytałaś? ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s