Parę rzeczy (ale zwłaszcza przemoc) zostaje w rodzinie, czyli co tym razem napisała Jadowska (5/52)

Czekałam na nową powieść Jadowskiej z lękiem. Bałam się, że dalej będzie słabo, że znowu się nacierpię, że znowu będzie słaby rytm, że czeka mnie mizoginia. Moja – bardzo krytyczna – recenzja poprzedniego tomu powinna mniej więcej dawać ogląd na to, podobnie moje oczekiwania dwa wpisy temu. Ostrzegam – wpis będzie spoilerowy.

Obecna recenzja w bólach rodzona składać się będzie z:

> ogólnego opisu

> odpowiedzi na moje poprzednie oczekiwania

> głównych zarzutów

> luźnych refleksji

Na wstępie zaś chciałabym podziękować znajomej z goodreads, dzięki której uprzejmości mogłam przeczytać książkę, nie kupując jej. Niestety, gdybym wydała na nią pieniądze, byłabym bardzo, bardzo niezadowolona.

WSZYSTKO ZOSTAJE W RODZINIE

Czym zatem częstuje nas Aneta Jadowska w czwartym już tomie przygód Dory Wilk? Fabuła jest dość sprawnie wymyślona i zaczyna się dużo zgrabniej niż poprzedni tom (który bardzo długo nie mógł się jakoś rozkręcić). Dora wyrusza do Trójmiasta / Trójprzymierza, by ratować wampiry. Na miejscu okazuje się, że pomocy potrzebuje nie tylko nieprzychylny Dorze Mistrz Wampirów, ale też Olaf, nasz wilkołak/dobry kapitalista. Dora wplątuje się w różne tarapaty, stawia czoła wampirom, wilkołakom (a raczej wilkołaczycom), nie daje się żadnym pokusom (cielesnym ani duchowym) i przechodzi pierwszy insta-kryzys w związku. Nowa lokalizacja okazuje się być dobrym pomysłem (choć zabrakło mi lepszego wyczucia / doprecyzowania miejsca), lekkie przetasowania w obsadzie, choć grubymi nićmi szyte, mają dobry wpływ na samą powieść. Nastąpiło też kilka wyraźnych i zauważalnych zmian w stosunku do zeszłego tomu – postaci trochę spuściły z tonu i mniej krzyczą na przykład, a „daywalker” został przetłumaczony na polski. Niestety, urodziły się też nowe problemy, ale o tym później.

PRZEWIDYWANIA

Przewidywanie 1: Pojawi się przynajmniej jedna kobieta wszystkiego, co złe, winna. Ostateczna szuja bez serca i sumienia, która zasługuje na każdą karę.

Odpowiedź: Żona Olafa i prawa ręka Gajusza, aż dwie!

Przewidywanie 1a: Ta kobiet oczywiście strasznie skrzywdzi jakiegoś bogom ducha winnego mężczyznę, który ją kochał, a ona taka zła.

Żona Olafa, do potęgi entej.

Przewidywanie 1b: Ta zła kobieta okaże się ważna dla fabuły na dłuższą metę.

A tu trochę mniej. Ważne dla fabuły były Kara i Mara, ale chodziło mi o postać z „historią”. Alas.

Przewidywanie 2: Jakiś kolejny mężczyzna będzie Dorą bardzo seksualnie zainteresowany, a ona nim, ale oczywiście nic z tego nie będzie, bo Miron.

Joachim, klasycznie. A potem Varg, dużo bardziej obrzydliwie. Nic tak nie kręci fabuły jak napięcie seksualne, którego życie Dory jest najwyraźniej niewiarygodnie pełne.

Przewidywanie 3: Dora pomyśli sobie, że jakimś cudem raczej przyjaźni się z mężczyznami niż z kobietami / woli mężczyzn / są lepszymi przyjaciółmi / lepiej się z nimi dogaduje. HOW SO.

Jakoś podczas rozmowy z Inge? No i dużo też było jak zwykle rozmyślań nt. tego, jaka to ona niekobieca OLABOGA. Nie znoszę tego motywu. Jak żeś taka niekobieca itp. to przejdź nad tym do porządku dziennego, laska, a nie roztrząsaj co tom. Kompleksy, wbrew pozorom, nie są jedyną ani najlepszą metodą na uczłowieczanie bohaterki. Można by zamiast tego dać jej jakąś rzeczywistą WADĘ (i pozwolić fabule i reszcie postaci wierzyć, że to zaiste wada).

Przewidywanie 4: Wszyscy będą histeryczni, rozemocjonowani i roztrzęsieni.

Zasadniczo pod tym względem była poprawa ale i tak ciekawym objawem jest na przykład to, jak często Dora daje komuś z plaskacza. Mam do tego straszny uraz, bo to jednak nie jest coś, co się robi co chwilę, a w fikcji zdarza się często i zwłaszcza traktuje się zrobienie tego przez kobietę jako coś ciekawego albo zajebistego wręcz (por. Sorkin). Naprawdę?

Książka dalej ma też takie wyznania:

„Krzyczałam, czerwona ze złości.”

oraz dialogi:

„..więc WSZYSCY zdają sobie sprawę” (mówi te kapitaliki książę demonów Baal).

Niemniej jednak, i tak emocje znacznie spadły (pomijając wszystkie rozmowy Dory z Vargiem) i jest sporo dialogów mówionych, a nie krzyczanych. Jest też sporo dialogów „mruczanych” ale nie można mieć wszystkiego.

Przewidywanie 4a: Ale będą to superzajebiści mężczyni, którym Dora będzie prawiła komplementy od góry do dołu.

Olaf i jego doskonałość! Joshua jest za dobry dla Dory! Ten cały młody wilkołak taki dzielny!

Przewidywanie 5: Każdy będzie mówił w taki sam sposób.

Standardowo. Przykładem najbardziej rażącym był dla mnie „Luc” – teraz już wszyscy są z Lucyferem on nickname basis.

Przewidywanie 5a: Zwłaszcza, jeśli nadarzy się okazja, by nazwać jakąś kobietę suką.

Joshua: „Nie zostawię cię w pokoju ze wściekłą suką.”

Poza tym w odpowiednim momencie bodajże Olaf i parę innych osób w kontekście wilkołaczyc, bo czemu nie. Wampir-wampirzyca (/ Kwiatuszek i.e. Dziwka) Wilkołak-suka. Takie są te opozycje, prawda?

A, nawet Dora sama o sobie mówi „zachowałam się jak suka”, klasyk.

Zwłaszcza piękne jest też jak się okazuje, że oczywiście podłe prostytutki wampirze są w zmowie z Albinem. Ach, nieważne, czyś wampirzym czy wilkołaczym władcą, grupa kobiet zawsze spiskuje i oczywiście robi to w złych celach. I jak wiadomo to samo spotyka demony. Tak czy owak, daje to Kadenowi szansę, by powiedzieć nt. wampirzyc, że to SUKI.

Przewidywanie 6: Dora nie będzie erotycznie zainteresowana żadną kobietą.

Oczywiście, że nie, bo niby kim, skoro kobiety to podłe manipulantki lub osoby ściśle zajęte jakimś mężczyzną?

Ale pójdźmy dalej, Dora ani razu nie weźmie strony kobiety w konflikcie. Nawet Eleonora nagle okazuje się zła bo to kolejna INTRYGANTKA. Oczywiście. Jedyna sytuacja, gdy Dora staje po stronie kobiety w konflikcie, to jej wsparcie dla dążeń matrymonialnych córki Olafa. Bo wiadomo, nie ma nic lepszego niż ślub i adopcje dla kobiety.

Celowo nie liczę okropnego motywu z „obroną” ofiary gwałtu i przemocy, bo to omawiam gdzie indziej.

Przewidywanie 6a: A właściwie brak przewidywania – jestem bardzo ciekawa, czy biseksualność Dory w ogóle zostanie wspomniana, czy należy do wypartej przeszłości.

Jeśli była, to I blinked & missed it.

Przewidywanie 7: Książka zaskoczy mnie czymś okropnie mizoginicznym, na co bym nie wpadła.

Och, tutaj mamy więcej niż jedną szansę na wygraną.

1) Sekstaśmy być może kręcone potajemnie przez Varga to tylko powód do wzdrygnięcia się i wzruszenia ramionami, nie, żeby skreślało go to jako seksualnego dewianta i napastnika, skoro robi to bez zgody uwiecznianych osób. Varg jest godny zaufania i zajebisty. 2) Potem ma „atak” podczas którego prawie Dorę gwałci (ale to nie jest naprawdę gwałt, bo ona mówi nie, ale jej ciało mówi tak – gdzieś pewnie można to znaleźć na bingo kultury gwałtu), ale to też plot point nad którym przechodzimy do porządku dziennego natychmiast. No bo to postać po właściwej stronie, więc wszystko wolno. I potem jeszcze kilka razy prawie Dorę gwałci, ale Dora oddaje mu kopniakiem, więc wszystko jest w porządku. Poza tym to tak naprawdę nie był gwałt, bo ona tego w głębi munina chciała. Przepraszam, idę zwrócić obiad.

3) Wilczyce gwałcicielki jako plot device. 4) Wampirzyca gwałcicielka jako backstory. Pomyślałby kto, że gwałt kobiet na mężczyznach to bardzo powszechna sprawa. Tak powszechna, że dziesięć stron później zapomniana – z tych gwałtów wyraźnie sygnalizowanych a propos wilczyc (reakcje zawstydzenia podczas rozmowy o tym, co robią wilkom, sugestia, że wybierają ładnych młodych wilkołaków) nic ostatecznie nie wynika (podejrzewam, że JADOWSKA O NICH ZAPOMNIAŁA).

5) Reakcja Dory na wieść, że Baal wysłał do Mirona demoniczną kusicielkę to gniew na Baala, ale stek wyzwisk jest pod adresem demonicy (wywłoki, zdziry), która zasadniczo a) robi tylko to, co jest jej „gatunkowym” zajęciem, b) wykonuje rozkazy.

6) Opis wilkołaczych zwyczajów: „To zatłoczony Czarny Płomień i męskie dłonie kląskające na kształtnych pośladkach roznegliżowanych dziewcząt.” No bo takie wilkołaki są, panowie lubią pomacać panie, panie lubią być pomacane. Nie wiem, czemu, to są bądź co bądź magiczne fikcyjne stworzenia i nie ma przepisu, że musi wśród nich taki zwyczaj panować, ale panuje.

Ale i tak gorszy jest opis „głębszej warstwy” wilkołaczych zwyczajów, z których wynika bowiem, że wilkołactwo to męski klub męskiej głębokiej przyjaźni. Que. Jak bractwo na uniwerku, jak mancave. Wilkołaczyc już na tym poziomie nie ma nawet wspomnianych. Zresztą, wilkołaczyce są albo kryminalistkami gwałcicielkami, albo kształtnymi pośladkami do „kląskania” (co to w ogóle znaczy?), albo tworzą RODZINĘ, zajmują się szczeniętami itp.

7) Tymczasem objawem wampirzego „radykalnego feminizmu” jest knucie przewrotu z hasłem „więcej estrogenu u władzy”. Tak, dokładnie tak wygląda feminizm. Dora, taka zorientowana w tym, jakie antyfeministyczne pomówienia sprzedać w narracji.

„Znałam ich [Romana i Eleonorę] na tyle, by wiedzieć, że sznurki Romana uwierałyby znacznie  mniej” – bo jak wiadomo, kobiety zawsze są najgorsze.

8) „Cholera, może i byłam molestowana, ale byłam też podniecona.”

Bez. Komentarza.

9) „[Jean Mark w] kategorii najdziwniejszych osób do przepytywania walczył o palmę pierwszeństwa z pewnym transwestytą, którego przesłuchiwałam kilka lat temu w Thornie, prawdziwą divą, która wymagała prawienia komplementów i adorowania, nim powiedziała mi cokolwiek”

Ten przykład wrażliwości zostawię ponownie, bez komentarza.

10) „Wróciłam do sprawdzania stada. Wilki nie budziły żadnych zastrzeżeń, poza tym jakoś przeczuwałam, że to sprawa kobiet, że samce nie słuchałyby rozkazów wilczycy, a to ona była szefową. Nie tylko w czasie bójki.”

Najlepsze, że to jest zarówno popis pt. „wilkołaki są seksistowskie, ale to u nich NATURALNE więc zrozumiałe” ale też ewidentnie nie trzyma się ani mitologii (skoro jest sztywna hierarchia i wilki MUSZĄ się słuchać rozkazów wilczycy wyżej od nich tam stojącej, np. DORY) ani fabuły (bo potem się okazuje, że młodziutkie wilki niektóre się słuchały rozkazów).

11) Gwałt gwałt gwałt gwałt z końcówki książki. Omawiany bliżej niżej.

Przewidywanie 8: I jakąś niewiarygodną kalką językową z angielskiego.

„trafiliście do jej strefy lojalności” – to taki obszar obok zakątka dobrych intencji, tuż przy groźnym friend zone (na szczęście Dora takowej nie ma, bo praktycznie każdy jej facet przyjaciel jest albo postacią ojcowską, albo ma z nim nić erotycznej więzi, nawet jeśli nie zrealizowanej).

„posiadanie z zamiarem sprzedaży” – jakby to powiedziała jakaś postać będąca cywilem i niemagiczna, to bym to kupiła, bo to kalka z angielskiego, ale to z dialogu między policjantkami, a polskie prawo nie zna takiego smaczku. Mamy wprowadzanie do obrotu, udzielanie, ułatwianie lub umożliwianie użycia lub nakłaniane  do użycia, oraz przywóz, wywóz, przewóz, wewnątrzwspółnotowe nabycie lub dostawa narkotyków. Nie ma „posiadania z zamiarem sprzedaży”.

„szerszy obrazek” który któraś postać miała zobaczyć. To w ogóle ciekawe – polski nie zna takiego idiomu, a w angielskim to jest „większy” obraz – the bigger picture – i w nieco innym znaczeniu zresztą używane niż w powieści.

„skanalizować stres” – to już któryś raz się pojawiło chyba. Ugh. Stres spuśćmy w toalecie.

„aromat pieprzu cayeńskiego” – albo kajeńskiego, albo cayenne, albo spolszczamy, albo nie.

„Jestem w trwałym związku” – to niekoniecznie kalka, to po prostu lapsus, bo chodzi o STAŁY związek. Trwały to on się dopiero okaże (lub nie).

GŁÓWNY ZARZUT

Zasadniczo długo myślałam, że powieść okaże się jednak dużo lepsza od poprzedniej. Fabuła była lepsza, postaci były mniej irytujące, bardzo martwił mnie motyw prób gwałtu ze strony Varga, ale jeszcze była szansa, że się okaże, że to Olaf nie ma racji. I Varg *nie jest* godny zaufania. I przemoc na tle seksualnym to podstawa do skreślenia kogoś, kto jest facetem i kolegą.

Ale zamiast tego doszło do sceny, która mnie zbulwersowała, obrzydziła, zniechęciła do cyklu i postawiła w sytuacji, w której – niespodziewanie dla samej siebie – nie jestem przekonana, że w ogóle po następny tom sięgnę. Zobaczymy, jak będę się czuła za parę miesięcy, ale na razie… jestem niezbyt optymistyczna.

Mam tu oczywiście na myśli motyw „ratunku przed gwałtem” / interwencji domowej dokonanej przez Dorę Wilk. Opiszę to w skrócie i wyobraźmy sobie, że to nie jest powieść fantasy, ale realistyczna.

Dora Wilk, policjantka, zostaje wezwana do sytuacji przemocy domowej. Zastaje mężczyznę w trakcie próby gwałtu na wieloletniej partnerce; kobieta, będąca w zaawansowanej ciąży, została też przez niego przed chwilą pobita na oczach swojej córki. Okoliczności wskazują na to, że gwałcił ją wielokrotnie, że bije ją regularnie.

Kobieta mówi, że naprawdę kocha bijącego partnera i że jest on ojcem jej córki i to z nim jest w ciąży.

Policjantka stosuje nieco przemocy, by przerwać niebezpieczną sytuację. Następnie zaś grozi mężczyźnie, że jeśli jeszcze kiedykolwiek tknie partnerkę palcem, to go zabije. Następnie a) wysyła kobietę i dziecko na terapię, by wyleczyć je z chorej zależności / PTSD / syndromu sztokholmskiego; b) przeprowadza eksmisję i wnioskuje o zakaz zbliżania dla sprawcy, podczas gdy prokuratura (lub odpowiednik) buduje akt oskarżenia; c) pyta kobietę, czy chce zostać z oprawcą i (skoro ta kobieta naprawdę oprawcę kocha) praktycznie obiecuje jej, że gwarantuje, że mężczyzna już nigdy jej nie tknie, bo jeśli by to zrobił, to policjantka odda mu w dwójnasób.

Odpowiedź trzecia. Słowo daję, jak to przeczytałam, to zrobiło mi się fizycznie słabo. Bo wiecie, jaki jest w prawdziwym życiu często następny rozdział tej historii? Kostnica dla tej kobiety i być może jej dzieci. W Polsce rocznie w wyniku przemocy domowej umiera 150 kobiet; ile z nich ma za sobą taką „interwencję” policji? Odmowę założenia niebieskiej karty, sędziego, który uważa, że ojciec ma prawo widywać dzieci (choćby wywołał u nich PTSD), znajomych, którzy udawali, że nie widzą, sąsiedzi, którzy udawali, że nie słyszą? Nie mam pojęcia, co autorka miała na celu, gdy przypisała Dorze taką decyzję i w dodatku napisała to tak, jakby Dora była tam WYBAWICIELKĄ. Pozostanie z oprawcą, wybaczenie mu, to nie jest coś, co pomoże córce tej kobiety („wilkołaczycy”) wychować się na kobietę z poczuciem własnej wartości i gotową do zerwania relacji, która oparta jest na krzywdzie.

Co ciekawe, Dora nie popiera tej obietnicy magicznymi środkami modyfikacji behawioralnej, które *kanonicznie* może zastosować. Nie rzuca na niego klątwy, która przeszyje go strasznym bólem, jeśli podniesie rękę na partnerkę lub dziecko (choć na pedofila klątwę o takim działaniu rzucała). Nie rzuca na niego klątwy, którą kilkadziesiąt stron wcześniej zastosowała na Karze i Marze – że jeśli coś zrobią złego stadu, to wróci do nich trzykrotnie. Wystarczy obietnica i groźba.

Nie wiem, czy Aneta Jadowska zna jakiekolwiek ofiary przemocy domowej ze strony partnera na tyle dobrze, by wiedzieć, jak to wygląda od środka. Ja mam to nieszczęście, że znam, że widziałam to z bliska. I z tej perspektywy to potraktowanie gwałtu i przemocy domowej uważam za obrzydliwe, za szkodliwe, za anty-kobiece, za kulturę gwałtu. Jak dla mnie? Jedynym sposobem na naprawienie tego jest napisanie, że ten facet ją naprawdę zabije, albo przynajmniej spróbuje i Dora będzie musiała poradzić sobie z konsekwencjami swojego wyboru. (Swoją drogą – co za zbieg okoliczności, przemoc dzieje się w konkubinacie. To jak Fronda prawie, co to tłumaczy, że nie potrzebujemy konwencji o zwalczaniu przemocy w rodzinie, bo przemoc to się zdarza w konkubinatach najczęściej a nie tru ślubnych rodzinach).

A drugą stroną tego mojego obrzydzenia jest wątek Varga. Molestowanie, które jest seksi, prawie gwałt, który Dorę kręci, a wszystko to uzasadnione IMPRINTINGIEM. Nie pada to nieszczęsne słowo, ale tak, Jadowska sięga po ten sam oklepany motyw, co znienawidzony przez powieści Zmierzch. Co gorsza, mamy tutaj próbę gwałtu wpisaną w schemat „przemoc seksualna wynika z niepohamowania pożądania, nie z agresji i niezrozumienia ‚nie'”, a gwałt to – przede wszystkim – przemoc. Pisała o tym bardzo ładnie na przykład Zofia Nawrocka, autorka książki o gwałcie. Przytoczę słowa z jej wywiadu dla Marty Konarzewskiej:

Pielęgnuje się błędne przekonanie, że gwałt jest zbrodnią namiętności, które z kolei bazuje na przekonaniu, że męska seksualność jest kompletnie nie do opanowania. Czeka, buzując, i nagle pstryk, kobieta, jakoś wygląda, jakoś się rusza, i koniec, szał. Facet nic nie może zrobić. [Varg nie chce Dory skrzywdzić, ale ona musi przestać się poruszać / opierać, bo się nie da rady powstrzymać] A tu nie chodzi o namiętność, nie chodzi o przyjemność seksualną. [Varg opętany pożądaniem.] Nie chodzi o uwarunkowanie biologiczne. [To wynika z jego wewnętrznego wilka!] Chodzi o akceptację dla przedmiotowego traktowania kobiet, o powszechną akceptację tego, że dla mężczyzny kobieta jest obiektem seksualnym. To nie podniecenie sprawia, że ci mężczyźni gwałcą. Sprawia to fakt, że oni są przekonani, że mogą to zrobić. Tego właśnie są uczeni od małego.

Źródło: tutaj. (A propos wilków, alf i tego, jak słabym uzasadnieniem dla zwyczajów wilkołaków jest ich „wilkowatość” wrzucony jest link w komentarzu, polecam.)

W skrócie: powieść zasadniczo była lepiej napisana, niż poprzedni tom, ale okropne rzeczy, które zawierała, tak bardzo mnie zniesmaczyły, że ostateczną ocenę wystawiam niższą.

LUŹNE UWAGI:

> Czasami brakowało mi „recapu”. Zwykle nie przepadam za niezgrabnymi przypomnieniami kto-jest-kim i jak-to-działa w kolejnych tomach, ale tu było ich za mało i miejscami skleroza niestety nie pozwalała mi na bycie pewną, czy dobrze kojarzę. Wyjaśnienia są czasem trudne do wplecenia, ale trzeba.

> Niekłamaną zaletą tej książki był brak Leona. Chyba nie ma drugiej postaci, która mnie tak irytuje. No, Baal, ale Baal przeszedł przeszczep osobowości i jest napisany zupełnie inaczej (bardziej na przypodchlebianie się fanom, ale za to mniej obleśnie).

> Na listę przewidywań, głupia ja, powinnam była dać, że Dora zdobędzie czyjś niechętny szacunek i/lub nagłą sympatię po grób. No i Varg i Mistrz Wampirów, double whammy.

> Zwykle gdy postać w serialu wywija taki numer, jak Miron (bez dobrego uzasadnienia i nagle znika na pół czasu akcji) to oznacza to, że aktor trafił do więzienia, albo przynajmniej jakiś film chce nakręcić w międzyczasie… tutaj chyba Jadowska nie miała za wielu pomysłów, co z nim zrobić. Bo uzasadnienie „zbyt boję się, że coś ci się stanie, więc muszę cię teraz zostawić” ma średnią moc w sytuacji, gdy właśnie razem mieliście stawiać czoła zagrożeniu i porzucasz ją w połowie niebezpiecznej sytuacji. W ogóle Dora nie wykazuje się specjalnym kręgosłupem – ja miałabym Mironowi to tak bardzo za złe. Jak można ufać facetowi, który tak histerycznie reaguje *w trakcie* niebezpiecznej sytuacji? Najpierw zaradźcie problemom, a potem przeżywajcie kryzysy.

> Rozbawiło mnie, że jeszcze tom temu związek z Joshuą był niemożliwy, bo stróżowanie jest na zawsze, a teraz okazuje się, że w sumie można to łatwo odkręcić.

> Mniej rozbawiła mnie homosexual panic w wykonaniu Joshui, gdy okazuje się, że macający go / macany przezeń kotek jest człowiekiem. Joshua, albo panikujesz, bo zostałeś przez KOGOŚ zmolestowany (dotykany bez pozwolenia), albo nie. Nie robi się tak, że jeśli to była laska, to ok, ale jeśli facet, to obrzydliwość. Chyba, ze jest się homofobem. Nieudany ten comic relief.

> Powieść zawierała nieco więcej kobiet niż poprzednie! Szkoda, że Dora jeszcze nie może ich za bardzo lubić (choć i tu było TROCHĘ lepiej).

> Być może coś mi się jeszcze przypomni i dopiszę.

> Książka przeczytana w ramach 52/52.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Parę rzeczy (ale zwłaszcza przemoc) zostaje w rodzinie, czyli co tym razem napisała Jadowska (5/52)

  1. Girl pisze:

    Nie powiem, brak Mirona też dość pozytywnie wpłynął na jakość ksiązki.

    Nie napisałaś o jeszcze jednej seksistowskiej perełce: (parafrazując): „Samotny wilk bez stada jakoś sobie poradzi, samotna wilczyca i to jeszcze z dziećmi to recepta na katastrofę.”

    Co będzie dalej, co będzie dalej? Pewnie płacz i zgrzytanie zębami.

  2. Pingback: Kwietniowe czytanie w podsumowaniu | leseparatist czyta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s