Never such innocence again

Na nową Sarah Waters rzuciłam się gdy tylko się ukazała. Czekałam na nią od dawna i przeczytałam w istnym szale.

PayingGuest_D-2The Paying Guests czyli „Płacący goście” to trzymająca w napięciu a zarazem pięknie i lirycznie napisana historia o końcu pewnej epoki i początku nowej – utraconej rzekomej niewinności La Belle Epoque i rozpoczętej współczesności. O zetknięciu ze sobą różnych światów – wschodzącej klasy średniej (parę lat temu wręcz jeszcze klasy pracującej, awans społeczny tak świeży, że aż) i upadającej zubożałej klasy wyższej (troszkę niższej, niż w Downton Abbey, ale niewiele mniej snobistycznej). A zarazem – historia miłosna, kryminał, powieść obyczajowa. Smakowite połączenie – i znowu z lesbijkami, których tak mi brakowało w The Little Stranger ;).

Mamy zatem wczesne lata 20-te i willową dzielnicę Londynu. Bohaterką powieści jest Frances – „stara panna” opiekująca się owdowiałą matką i opłakująca dwóch braci, którzy zginęli na wojnie. Po śmierci ojca Frances wyszło na jaw, że sytuacja finansowa rodziny jest w bardziej opłakanym stanie, niż się to wcześniej wydawało i dwie kobiety stopniowo zmuszone były zrezygnować z kolejnych luksusów – takich jak służba (której obowiązki przejmuje Frances, zarazem starająca się sprzątać tak, by matka przypadkiem nie widziała córki wykonującej uwłaczającej ich pozycji fizycznej pracy), ale i zbyt częste używanie światła czy ogrzewania. W obliczu narastających długów, decydują się one na przyjęcie lokatorów, tytułowych „płacących gości” – w osobach Leonarda i  Lilian Barberów, urzędnika pnącego się po szczeblach kariery i jego żony. Ale i Frances, i małżeństwo Barberów mają swoje tajemnice, między Frances i Lilian nawiąże się bliższa przyjaźń, a wszystkie oczekiwania czytelnicze okażą się błędne. Powieść ma smutny, nastrojowy ton – nic zresztą dziwnego, opowiada bowiem o bolesnym momencie w historii Anglii, po I wojnie światowej mamy utracone pokolenie, kobiety zmuszone do powrotu do domu, bezrobotnych weteranów (często okaleczonych a przynajmniej cierpiących na PTSD) i społeczne zmiany.

Jak to bywa u Waters, nastrój i zwroty akcji idą ze sobą w parze – powieść pełna jest pięknie zbudowanych i przekonujących metafor i porównań, a zarazem fabuła pędzi do przodu i zmusza do czytania „jeszcze dziesięciu stron”, bo koniecznie chcemy dowiedzieć się, co dalej. Waters z niesamowitą dbałością i ogromnie przekonująco oddaje psychologię postaci, pokazując niezwykle przekonująco chwile wahania, najbrzydsze impulsy, to jak łatwo coś pięknego i romantycznego w jednej chwili wydaje się wstydliwe i brzydkie w następnej.

Literacko i tematycznie najbliżej jest tu do dwóch ostatnich powieści Waters, co w moich ustach jest pochwałą, bo Nocna straż to moim zdaniem najlepsza powieść autorki. Nocna straż była jednak ciut bardziej przygnębiająca – jej przesłaniem mogłoby się wręcz wydawać „na II wojnie światowej było źle, ale potem było tylko gorzej”, zaś Goście pomimo ogólnej ponurości oferują jakieś drobne nadzieje.

Odrobinę mniej podobała mi się zmiana konwencji w połowie powieści (ale – jak to u Waters – nie chcę nic konkretniej mówić, bo zaskakujące zwroty akcji stanowią jedną z przyjemności pierwszej lektury). Ta druga połowa przypadła mi do gustu nieco mniej, a powieść mogłaby jak dla mnie być nieco mniej nieprzyjemna i smutna – niemniej jednak zakończenie było dobre (choć może nie w stu procentach „zasłużone”, zgodne z oczekiwaniami zbudowanymi przez powieść). Polecam z czystym sumieniem.

(Żona książkę przeczytała w ramach 52/52, ale twierdzi, że już wszystko napisałam, doda więc tylko, że dla niej druga połowa książki była jednak trochę zawodem, a zakończenie wydało jej się na siłę doklejone. Ogólnie książka na tak, ale mogło być lepiej ;))

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Never such innocence again

  1. n_o pisze:

    Oooo, jaki świetny blog! Aż żal, że dopiero teraz tu trafiłam (zwabiona notką o Sarze Waters). Będę zaglądać!

  2. leseparatist pisze:

    To miło, zapraszam! :))) Chociaż notki tutaj się ostatnio dość nieregularnie zdarzały 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s