podsumowanie wrześniowe

wrzesień

Wrzesień książkowo był miesiącem zaskakująco udanym. Piszę zaskakująco, bo był to też miesiąc bardzo zajęty – ale książkowo zrobiłam wreszcie trochę postępów. Zacznijmy więc od statystyk.

Przeczytałam jedenaście tekstów, w tym jeśli idzie o mniej „rozbudowane” – jedno opowiadanie, jeden komiks i jeden krótki zbiór (dwóch) opowiadań, jedną bogato ilustrowaną książkę kucharską. Poza tym – dwa długie romansidła, jeden literacki zbiór opowiadań, dwie powieści tak ciepłe, że aż świeżo wydane, jedną powieść-klasykę LGBT, jedną nowiutką Young Adult, jedną feministyczną klasykę teorii… Najstarsza książka w oryginale wydana była w latach 40-tych, najnowszą – czytałam dosłownie dwa-trzy dni po premierze. Trzy książki miałam tym razem na papierze, reszta – czytnik. Jak widać, pełen rozstrzał. Wszystko razem zebrało się w niesamowite dla mnie 4600 stron.

Geograficznie – na prowadzeniu jak zwykle Ameryka, z sześcioma tekstami. Cztery razy Wielka Brytania, raz Chiny (choć tłumaczenie oparte na amerykańskim wydaniu).

Najulubieńszymi lekturami były powieści Sarah Waters i Sarah Rees Brennan. Najsłabsze było chyba romansidło Gabaldon, Dragonfly in Amber.

Poniżej pełna lista i zdanie-dwa na temat każdej pozycji.

87. Masterchef Cookery Course – pięknie ilustrowany i przydatny, już nawet korzystałam z rad w nim zawartych. Kupiony w przecenie na wycieczce do Warszawy. Zakup, z którego byłyśmy z Żoną bardzo zadowolone mimo ciężaru, który stanowił pewne wyzwanie w drodze powrotnej…. ;D

88. Diana Gabaldon, Dragonfly in Amber – skuszona serialem porwałam się na słynne romansidła. Swoją opinię zawarłam już w pełnej recenzji 1 tomu, dodam więc tylko, że tom drugi zasadniczo ciągnie wszystkie dobre i złe strony pierwszego. Czyta się wartko, w sam raz na czyszczenie mózgu po pracy, lektura zaiste tramwajowa. Tylko ten tom jeszcze bardziej przesadził z długością…

89. Sarah Waters, The Paying Guests – opis w poprzednim wpisie. Bardzo dobra powieść (i druga ulubiona lektura miesiąca).

90. Eileen Chang, Czerwona róża, biała róża – zbiór opowiadań, które drukiem ukazały się po chińsku w latach 40-tych, ale dopiero kilka lat temu doczekały się tłumaczeń. Chang najbardziej znana jest w chyba w Polsce z „Ostrożnie, pożądanie” – opowiadania, na którego kanwie powstał film Anga Lee (i jeden z moich ulubionych filmów w ogóle). Zbiór jest w moim odczuciu dość nierówny – niektóre opowiadania zupełnie do mnie nietrafiały, ale w najlepszym z nich (niemalże tytułowym, bo najczęściej zbiór ten ukazuje się pod tytułem „Miłość w pokonanym mieście”) znalazł się taki cytat:

„Kobieta, która dała się zwieść mężczyźnie, zasługuje na śmierć. Kobieta, której udało się zwabić mężczyznę w pułapkę, jest dziwką. Jeśli zaś próbowała zastawić na niego sidła, lecz poniosła klęskę i sama wpadła w zasadzkę, jest dziwką w dwójnasób – taką to nawet zabić szkoda, żeby nie ubrudzić noża.”

Myślę, że znakomicie pokazuje on, jak pisze Chang. Bezkompromisowo i bezwzględnie. Ja wolę pisarstwo pełne miłości bliźniego 😉 ale te opowiadania robią wrażenie.

91. Armistead Maupin, Tales of the City – a to klasyka LGBT, zebrane razem króciutkie opowiadanka-felietony, które ukazywały się prozą, opowiadające o mieszkańcach pewnego domu w San Francisco i ich różnorodnych losach i zawiłych relacjach. Mamy więc mniej i bardziej spełnione heteryczki, gejów szukających miłości, gejów udających heteryków… styl i struktura troszkę podobne do Seksu w wielkim mieście, ale z większym społecznym rozmachem, bardziej rozwiniętą fabułą (mamy centralną intrygę, a nawet kilka) i mroczniejszym światem. Kto wie, może sięgnę kiedyś po kontynuacje.

92. Octavia Butler, Unexpected Stories – dwa wydane pośmiertnie opowiadania klasycznej pisarki science-fiction, pierwszej sławnej czarnej autorki gatunku i laureatki grantu MacArthura (tzw. „grantu dla geniuszy”). Wartościowe i – jak to Butler – pozostawiające niezatarte wrażenie.

93. Sarah Rees Brennan, The Night After I Lost You – krótkie opowiadanie osadzone pomiędzy tomami cyklu Brennan. Przeczytałam głównie żeby przypomnieć sobie, kto jest kim przed lekturą ostatniego tomu trylogii i niestety, trochę się zawiodłam, bo stylistycznie nie było za dobrze, choć emocjonalnie – jak zwykle znakomicie.

94. Diana Gabaldon, Voyager – tom trzeci romansidła o powojennej pielęgniarce (a w zasadzie już lekarce) i jej ukochanym XVIII-wiecznym Szkocie. Niestety, miłe złego początki – pierwsze 25% książki było dużo, dużo lepsze niż wcześniejsze tomy, a potem nastąpiło gwałtowne pogorszenie i książka ostatecznie wylądowała na moich goodreads z dwiema gwiazdkami na pięć, a więc jak zwykle. Czemu tyle gwałtu, czemu tyle rasizmu. Powieść ratował tylko sir John, postać trzecioplanowa, której Gabaldon poświęciła odrębny cykl, który kusi mnie teraz nieznacznie bardziej, niż główny Outlander.

95. Sarah Rees Brennan, Unmade – może nie najlepsza, ale z pewnością ulubiona lektura miesiąca. Powieść Young Adult, zakończenie cyklu. Niesamowicie rezonujące emocjonalnie (popłakałam się na niej…) i bardzo ciekawe. Szkoda, że takie krótkie (i szkoda, że redakcja miejscami spała przy wyłapywaniu powtórzeń). Mam nadzieję, że napiszę jeszcze o niej wpis osobny.

96. Kelly Sue DeConnick, Pretty Deadly vol. 1: The Shrike – doczytałam też wreszcie dawno rozpoczęty komiks. Wizualnie interesujący i strukturalnie kunsztowny, świetna mitologia i postaci, ale niestety – miałam problemy ze zrozumieniem, co się do końca dzieje i odróżnieniem niektórych postaci. Tak to jest, jak się jest mało komiksowym czytelnikiem (a nawet czytelniczką). Dobre, ale chyba nie doceniłam do końca.

97. Betty Friedan, The Feminine Mystique – no i klasyka feministycznej krytyki. Książka niestety mocno się zestarzała – oburzenie Friedan seksualizacją, której doszukuje się w zbyt śmiałych powieściach może i da się przełożyć na dzisiejsze króliczki playboya na piórnikach, ale wydaje się jednak dość pruderyjne, a jej (niecelowo) rasistowski język i (celowo) homofobiczna retoryka pokazują słabości drugiej fali. Niemniej jednak książka miała mocne momenty – na przykład wtedy, gdy skupiła się na fali „powrotu do domu” i wmawania kobietom, że nic tak nie satysfakcjonuje jak nowa pasta do podłogi, albo umiejętność zrobienia homara lepszego, niż w restauracji. Friedan uprawia obwinianie ofiary, bo większości przyczyn powrotu kobiet do sfery domowej doszukuje się w psychologii, niedojrzałości i lęku, który wydaje jej się nieuzasadniony – choć nieraz chyba miał realne podstawy. Niemniej jednak jej diagnoza dotycząca tego, jak niezdrowe jest to dla rozwoju kobiet i ich psychiki wydaje się zaskakująco bieżąca. A statystyki dotyczące późnych lat 50-tych porażały – większość kobiet brała wtedy w USA śluby przed 19 rokiem życia, i to był to trend idący w kierunku kobiet zawierających małżeństwa coraz wcześniej, nie coraz później. Straszne.

Może dzisiaj nie ucieka się przed samodzielnością i wolnym czasem w piąte dziecko „byle mieć czym zająć ręce” – mass media zapewniają dość rozrywek w tej kwestii – ale sporo spostrzeżeń można odnieść do dzisiaj. A zatem – mocno mieszane miałam uczucia.

A plany na październik? Jeszcze nie całkiem sprecyzowane – usiłuję doczytać niektóre z rozgrzebanych dawno książek, w szczególności Natashę Walter i Kelly Link. Ostrzę sobie też zęby na kilka nowości – memoir Leny Dunham, autorki serialu Girls, nową powieść Scotta Westerfelda, drugi tom interesującej genderowo space opery Ann Leckie… A jak przyjdzie co do czego, to może zgrzeszę kolejną Gabaldon. A może nie. Zobaczymy, ale na pewno się tutaj szczerze ze wszystkich grzechów wyspowiadam.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s