kwietniowe varia

I znowu zapadłam się pod ziemię. Skończyłam trudny okres w pracy, zaczęłam okres mniej intensywny (ale który poświęcić muszę na inne zawodowe sprawy), niemniej jednak – co nieco czytałam.

Nadróbmy zatem zaległości: czas na krótkie sprawozdanie 😉

Do tej pory przeczytałam w tym roku 29 książek (słabo, zwłaszcza, że całkiem sporo z tego to były komiksy albo krótkie novelle), a co do jakości tym bardziej muszę przyznać, że raczej cienko, cienko. Pozytywnie odnotowałam:

okładki

Justine Larbalestier, Razorhurst: niby YA, ale nie takie znowu young. 1932 rok, Sydney, walki gangów a pomiędzy nimi dwie małoletnie bohaterki. Jedna z nich jest dzieckiem ulicy i widzi duchy. Druga to szesnastoletnia prostytutka, najlepsza w swoim fachu. Praktycznie całość akcji (poza flashbackami i epilogiem) rozgrywa się podczas jednego dnia. Świetna fabuła i obraz miejsca i czasu, ciekawie napisane bohaterki i relacja pomiędzy nimi.

The Group, Mary McCarthy – lektura trochę niesamowita. Napisana w latach 50-tych i wydana w 60-tych książka o latach 30-tych, której bohaterkami jest grono absolwentek kobiecego college’u. Akcja tej powieści o mocnym socjologicznym zwrocie pokazuje przemiany obyczajowe (antykoncepcja, seks przedmałżeński i pozamałżeński, karmienie piersią, homoseksualność, przemoc) ale też kobiecą psychikę. Czytałyśmy razem z Żoną i byłyśmy bardzo pod wrażeniem. Powieść odważniejsza niż wiele współczesnej literatury.

Naomi Klein This Changes Everything, zrecenzowana przeze mnie na goodreads.

Trade Me autorstwa mojej ulubionej romansopisarki Courtney Milan, też na goodreads.

Pewną radość sprawiła mi też lektura komiksu Unwritten (tą częścią świeżo zakończonego!), dwóch części cyklu Age of X Richelle Mead (bardzo przyzwoita literatura rozrywkowa bez pretensji do bycia czymś innym), ciekawego i czasami strasznego zbioru opowiadań Kelly Link Magic for Beginners, Nnedi Okorafor i jej Lagoon (które było jednak bardziej ciekawe niż przypadające mi do gustu – doceniam, że było dobre, ale nie do końca do mnie trafiło) Three Day Road Josepha Boydena (podobnie), Parable of the Seeker Octavii Butler (świetnej jak zawsze, ale robiącej na mnie nieco mniejsze wrażenie niż niektóre inne jej powieści) i czytanego z okazji śmierci Terry’ego Pratchetta Morta (ale to była kolejna lektura, więc inaczej ciut kwalifikuję) oraz Thomasa Kinga Truth and Bright Water, która nie miała do końca kompleksowości jego późniejszych powieści, ale była ciekawa i dowcipna i bardzo przejmująca.

Mam nadzieję, że teraz będzie jednak lepiej – przede mną nowa powieść Elizabeth Wein (tej od Code Name Verity), tegoroczna zwyciężczyni James Tiptree Jr. Award czyli My Real Children Jo Walton i wiele innych ciekawych rzeczy. No i kończę właśnie 52/52 – zostały mi tylko kategorie „wypada przeczytać” (którą załatwię Derridą, to ma sens w mojej pracy) i „adaptacja” (i tutaj jestem zgubiona zupełnie, może ktoś ma rekomendację?)

A teraz znikam, mam nadzieję, że na mniej niż kwartał.

Reklamy

Informacje o leseparatist

26 lat, nałogowa, entuzjastyczna i obsesyjna czytelniczka. To mój blog o czytaniu - eklektycznym i bezwstydnym.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s